River City Girls 2 jest dobre, tylko nie bije się o moje serce

Girlsgames
Zobacz także: Voidwrought mnie nie wciągnęło. Świetny klimat, ale za mało frajdy z grania

River City Girls 2 to dokładnie taki przypadek, w którym jakość gry widać niemal od razu, a mimo to po 1 godzinie i 35 minutach czujesz, że raczej do niej nie wrócisz.

To dziwne miejsce jako gracz.

Bo to nie jest zła gra. Nawet nie blisko. Ma styl, osobowość, mocny pixel art, energetyczną muzykę, więcej systemów, niż się spodziewałem, i tego starego ducha arcade’owych bijatyk, który od razu przypomina mi dzieciństwo oraz automaty do gier, gdzie każda moneta miała znaczenie.

Ale jednocześnie to bardzo wyraźnie nie jest moja bajka.

W River City Girls 2 wszedłem całkowicie na świeżo. Bez nostalgii do River City, bez większego kontaktu z Kunio-kun, bez doświadczenia z pierwszym River City Girls. Dla mnie była to po prostu jedna z tych darmówek z Epic Games Store, którą odpaliłem z ciekawości, głównie po to, żeby odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy warto w to w ogóle zagrać?

Po pierwszej sesji moja odpowiedź brzmi: tak.

Ale przede wszystkim dla odpowiedniego gracza.

Ekran tytułowy River City Girls 2 z kolorową grafiką w stylu anime przedstawiającą głównych bohaterów. W lewym górnym rogu widoczne jest logo gry, a po prawej komunikat zachęcający do rozpoczęcia rozgrywki.

Arcade’owe serce z nowoczesnymi systemami

River City Girls 2 od razu pokazuje, że wie, czym chce być. Wita nas anime’owym intrem, wrzuca komiksowo-mangowe scenki, daje głośne, energetyczne menu i od pierwszych minut idzie w kolorowy arcade’owy chaos.

Scenka fabularna w stylu komiksowo-mangowym przedstawiająca bohaterów i antagonistów River City Girls 2. Postacie są pokazane w kolorowych kadrach z dialogami, co podkreśla humorystyczną i przerysowaną konwencję gry.

A ja taki arcade’owy klimat lubię.

Przypomina mi to dzieciństwo, kiedy automaty do gier miały jeszcze niemal mityczny status. Bez zapisów, bez komfortu, bez „dokończę jutro”. Miałeś jedno podejście, kieszeń monet i jeśli naprawdę przeszedłeś grę do końca, inne dzieciaki patrzyły na ciebie, jakbyś właśnie zdobył prawdziwy szacun na dzielni. Więc tak, rozumiem urok River City Girls 2. Ten oldschoolowy duch bijatyk tu jest.

Tylko że to nie jest prosta gra typu „idź cały czas w prawo i bij wszystko po drodze”. River City Girls 2 ma znacznie więcej elementów. Jest rozwój postaci, poziomy, nowe ruchy, pieniądze, sklepy, jedzenie podnoszące statystyki, sloty na ekwipunek, perki, telefon jako UI, szybka podróż, a nawet rekrutowanie przeciwników. Część wrogów można po walce zrekrutować i każdy ma swoją unikalną zdolność. Jeśli zginą, można zwerbować kogoś nowego albo wrócić do domu. W domu można też zmieniać się między czterema głównymi postaciami.

Ekran telefonu pełniącego funkcję interfejsu gry. Widoczne są elementy ekwipunku, rozwoju postaci i menu z opcjami, które pokazują, że River City Girls 2 ma więcej systemów niż typowa prosta bijatyka arcade.

To znacznie więcej struktury, niż spodziewałem się po grze, którą odpaliłem casualowo jako darmówkę.

Styl to wyraźnie jedna z najmocniejszych broni tej gry

Pixel art jest bardzo dobry. Jest czytelny, kolorowy, ładny i po prostu porządnie wykonany. Gra ma ten nowoczesny arcade’owy wygląd, gdzie fundament jest oldschoolowy, ale prezentacja jest znacznie ostrzejsza i bardziej dopracowana niż w produkcji, która próbuje jechać tylko na nostalgii.

Fragment rozgrywki River City Girls 2 z pixel-artową grafiką i nowoczesnym interfejsem. Postacie stoją w lokacji utrzymanej w kolorowym, arcade’owym styl

Telefon jako UI też jest fajnym pomysłem. Inventory, ruchy, społecznościowe menu, artworki, małe dodatki, wszystko to daje grze więcej osobowości. Pomagają też drobne smaczki. Cywile robiący uniki przed atakami, elementy otoczenia reagujące na uderzenia, gaśnica odlatująca po zniszczeniu, worek treningowy, który można faktycznie rozwalić po odpowiedniej liczbie ciosów, sypialnia, w której zmienia się muzyka i skakanie po łóżku daje achievement. To są małe rzeczy, ale pokazują, że gra ma charakter.

Muzyka to kolejny mocny punkt. Jest energetyczna, elektroniczna, wpadająca w ucho i dobrze napędza akcję. Podobało mi się też to, że można kupować płyty i samemu zmieniać muzykę. Utwory mogą też wypadać z bossów, więc wokół soundtracku pojawia się mała warstwa zbierania i personalizacji. Musiałem trochę ściszyć dźwięk, bo było za głośno, ale jako element tożsamości gry muzyka działa bardzo dobrze.

Humor do mnie nie trafił

Rozumiem humor tej gry. Widzę, w co ona celuje.

Problem w tym, że mnie to raczej nie rozśmieszyło.

Gra ma bardzo komiksowy, anime’owy styl, ale przy takim przerysowanym humorze ja zwykle wolę japoński dubbing z napisami. Jest coś w tym, jak Japończycy odgrywają anime’ową komedię, modulują głos, budują rytm i przesadzają z reakcjami, że ta konwencja działa u mnie lepiej. Po angielsku często brzmi to bardziej jak karykatura niż coś naturalnie zabawnego.

To nie znaczy, że humor jest zły. Jestem w stanie uwierzyć, że innym graczom może podejść. Po prostu u mnie nie zadziałał.

I żeby było jasne, sam styl pasuje do tej gry. To nie jest sytuacja jak w niektórych produkcjach, gdzie anime’owe postacie wyglądają, jakby ktoś wkleił je do świata z zupełnie innej bajki. River City Girls 2 zna swoją konwencję i konsekwentnie się jej trzyma.

Walka jest okej, ale klawiatura była błędem

Tutaj zaczęły się moje największe problemy.

W River City Girls 2 da się grać na klawiaturze, ale moim zdaniem to nie jest właściwy sposób na czerpanie przyjemności z tej gry. Ona wyraźnie prosi się o kontroler. Poruszanie się, kierunek ataków, pozycjonowanie, uniki, obracanie się w stronę przeciwników, to wszystko prawdopodobnie działałoby znacznie lepiej na gałce.

Na klawiaturze miałem momenty, w których postać po wstaniu obracała się w złą stronę, mimo że wciskałem kierunek, który chciałem. Niby to drobiazg, ale w bijatyce taki drobiazg potrafi bardzo szybko frustrować.

Na początku nawet zwykli przeciwnicy sprawiali mi problem. Przez chwilę byłem blisko odbicia się od gry. Potem zrozumiałem, że system progresji ma tutaj znaczenie. Zdobywasz poziomy, odblokowujesz ruchy, zarabiasz pieniądze, kupujesz jedzenie, podbijasz statystyki, zakładasz perki i z czasem robi się łatwiej.

Ekran sklepu w River City Girls 2, w którym gracz może kupować przedmioty lub ulepszenia wpływające na postać. Widoczny jest interfejs zakupów oraz lista dostępnych rzeczy.

Ale to też oznacza, że grind bardzo pomaga. Można zostać w jednej lokacji, przechodzić między miejscami, bić przeciwników, zbierać kasę i rozwijać postać przed dalszym pchaniem fabuły. Dla graczy, którzy lubią taki loop, to pewnie będzie satysfakcjonujące. Dla mnie, solo i na klawiaturze, zaczęło to być trochę powtarzalne.

Frustracja przy bossach nie jest nawet moim największym zarzutem. Bossowie mają stawiać opór. Pierwszego większego bossa przeszedłem za trzecim razem i to było okej. Bardziej irytowało mnie konieczne skipowanie scenek po porażce i ogólne wrażenie, że sposób sterowania walczy z projektem gry.

To wygląda na znacznie lepszą grę do co-opa

Cały czas miałem wrażenie, że River City Girls 2 byłoby dużo przyjemniejsze w co-opie.

Solo gra bywała dla mnie miejscami trochę nudnawa, szczególnie kiedy zrozumiałem, że grind ułatwi dalszą zabawę. Z drugim graczem ten sam loop mógłby być dużo bardziej rozrywkowy. Więcej hałasu, więcej pomyłek, więcej żartów, więcej chaosu, więcej arcade’owej energii. To prawdopodobnie najlepszy sposób na granie.

Pokój Kyoko w River City Girls 2 z pixel-artową grafiką. Lokacja pokazuje bardziej codzienny i humorystyczny fragment gry, w którym można eksplorować pokój oraz wchodzić w interakcje z otoczeniem.

I znowu, chcę być fair: to nie jest zła gra. Nawet nie blisko.

To jest wyraźnie dobrze zrobiona produkcja. Ma styl, dobry pixel art, mocną muzykę, rozwój postaci, drobne smaczki i więcej głębi niż podstawowa arcade’owa bijatyka. Bez problemu wyobrażam sobie, że fani takich gier będą się tutaj świetnie bawić.

Mnie po prostu nie wciągnęła na tyle, żebym chciał grać dalej.

Dobra gra, do której raczej nie wrócę

River City Girls 2 dostaje ode mnie 6.5/10 po pierwszej sesji.

Ta ocena nie ma być obelgą. Dla mnie 6.5 oznacza: dobra gra, solidna produkcja, wyraźna tożsamość, ale nie do końca moja bajka.

Lubię arcade’owy klimat. Szanuję ilość pracy włożoną w systemy. Podobała mi się muzyka i styl graficzny. Doceniam, że to nie jest zwykła bijatyka stage po stage’u. Jest tutaj więcej, niż się spodziewałem.

Ale bijatyki nie są specjalnie moim gatunkiem, humor do mnie nie trafił, solo gra zaczęła być trochę powtarzalna, a sterowanie na klawiaturze sprawiło, że doświadczenie było bardziej frustrujące, niż pewnie musiało być.

Więc tak, River City Girls 2 warto sprawdzić, szczególnie jeśli ktoś lubi arcade’owe bijatyki, co-op, stylowy pixel art i anime’ową prezentację.

Dla mnie to dobra gra, którą cieszę się, że sprawdziłem.

Ale wracać do niej nie będę.

Zobacz także: Voidwrought mnie nie wciągnęło. Świetny klimat, ale za mało frajdy z grania
65
OCENA