Do Foretales podchodziłem jak do niewielkiej gry karcianej z elementami przygodówki. Spodziewałem się kilku prostych mechanik, lekkiej historii i może paru decyzji, które dadzą złudzenie wpływu na fabułę. Po ośmiu godzinach miałem jednak za sobą jedno pełne przejście, rozpoczęte drugie podejście, zupełnie inną drużynę i świadomość, że wciąż nie zobaczyłem większości możliwości.
Foretales okazało się znacznie bardziej rozbudowane, niż sugeruje jego prosta oprawa. To nie jest tylko karcianka z dialogami pomiędzy kolejnymi starciami. To przygodowa gra narracyjna, w której karty zastępują lokacje, przedmioty, umiejętności, postacie i decyzje. Najważniejsze jest jednak to, że niemal wszystko potrafi mieć swoje konsekwencje.
Mała historia o ratowaniu albo niszczeniu świata
Głównym bohaterem jest Volepain, złodziej, który otrzymuje zadanie mogące doprowadzić zarówno do uratowania świata, jak i jego zniszczenia. Sam początek może wydawać się dość klasyczny, ale szybko okazuje się, że nie chodzi wyłącznie o wykonanie jednej wielkiej misji.
Świat Foretales żyje własnym rytmem. Niektóre wydarzenia są ograniczone czasowo, a gracz ma tylko kilka tur na podjęcie decyzji, którą misją zajmie się najpierw. Nie da się pomóc wszystkim. Wybór jednej drogi może zamknąć inną, a wykonanie konkretnego zadania wpływa na kolejne wydarzenia.
Już na początku można też zdecydować, kto dołączy do Volepaina. Wśród głównych towarzyszy znajdują się tygrys Leo, słonica Isabeau oraz goryl Krast. Nie trzeba jednak od razu tworzyć pełnej drużyny. Można wybrać jedną postać i ruszyć dalej, a kolejni bohaterowie mogą dołączyć później.

Każdy towarzysz posiada własne karty, zdolności i sposoby rozwiązywania problemów. Odpowiednie decyzje pozwalają również rozwijać postacie i zdobywać dla nich nowe możliwości. Skład drużyny nie jest więc wyłącznie kosmetycznym wyborem. Naprawdę wpływa na przebieg historii.
Każda lokacja jest talią możliwości
Najciekawszym elementem Foretales jest sposób przedstawienia świata. Każda lokacja składa się z kart, które można odkrywać i wykorzystywać na wiele sposobów. Postacie mogą zastraszać napotkane osoby, handlować jedzeniem, korzystać ze sławy, wydawać pieniądze, walczyć albo stosować własne umiejętności.

Na początku łatwo potraktować te możliwości jak zwykłą listę akcji. Szybko jednak zaczyna się eksperymentowanie. Co się stanie, jeśli użyję tej karty właśnie tutaj? Czy zdobędę dodatkowy zasób, otworzę nową drogę? Czy coś, co teraz wydaje się mało ważne, przyda mi się później?
I bardzo często rzeczywiście się przydaje.
Karta zdobyta na początku misji może okazać się potrzebna dopiero pod sam jej koniec. Przedmiot, plotka albo sprzymierzeniec pozornie niezwiązany z głównym celem potrafi otworzyć zupełnie inną możliwość rozwiązania problemu. Gra nagradza ciekawość i sprawdzanie nieoczywistych połączeń.
To właśnie przez tę ciekawość kilka razy sam doprowadziłem do zapętlenia się lokacji. Zamiast ruszyć dalej, próbowałem odkryć każdą kartę i przetestować wszystkie możliwe interakcje. Nie jest to do końca wada gry, ponieważ Foretales posiada system podpowiedzi, który może wskazać, co należy zrobić. Sam często go ignorowałem, bo chciałem jeszcze trochę poeksplorować.
Walka nie zawsze oznacza zabijanie
Starcia również zostały przedstawione za pomocą kart. Każdy przeciwnik posiada zdrowie i morale. Można atakować bezpośrednio, korzystać z umiejętności bohaterów albo użyć automatycznego żetonu walki, który sprawia, że karty zadają sobie wzajemnie przypisane obrażenia.

Bezpośrednie starcie nie zawsze jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Przeciwnika można pokonać poprzez obniżenie jego morale, zastraszenie, przekonanie do odejścia albo znalezienie innego wyjścia z sytuacji.
Zabijanie bywa najprostszą drogą, ale Foretales szybko pokazuje, że wszystko ma swoją cenę.
Po uratowaniu Leo z więzienia musiałem pozbyć się wielu przeciwników. Nie planowałem rozwiązać tej misji tak brutalnie. Po prostu kolejne decyzje doprowadziły mnie do momentu, w którym walka wydawała się najłatwiejszym wyjściem. Zaraz po zakończeniu zadania Leo ostrzegł mnie jednak, że każdy czyn ma swoje konsekwencje.

Gra wyraźnie zapamiętuje sposób, w jaki rozwiązujemy problemy. Część decyzji wpływa na zachowanie towarzyszy, dostępne misje i późniejsze wydarzenia. Widać, że Foretales zostało zaprojektowane z myślą o kilku przejściach, a nie zobaczeniu wszystkiego za pierwszym razem.
Drugie podejście naprawdę oznacza inną historię
Po około ośmiu godzinach ukończyłem swoją pierwszą ścieżkę i niemal od razu rozpocząłem kolejną.
Nie chodziło jedynie o wybranie innych odpowiedzi w tych samych dialogach. Tym razem postanowiłem podążyć za Krastem, podczas gdy wcześniej większą rolę odgrywała Isabeau. W pewnym momencie poniekąd dołączyłem też do kultystów.
Drugie podejście zaczęło prowadzić mnie przez inne misje, wydarzenia i wersje rzeczywistości. Gra potrafi pokazać, co wydarzyło się w wyniku wcześniejszych decyzji, ale również zasugerować istnienie historii, których gracz nie mógł zobaczyć na wybranej ścieżce.
Niektóre wybory całkowicie blokują inne możliwości. Początkowo może pojawić się wrażenie, że tracimy zawartość, ale właśnie na tym opiera się sens ponownego przechodzenia gry. Foretales nie próbuje udawać, że jedna rozgrywka pokaże wszystko.
Po pierwszym zakończeniu nie czułem, że mam już za sobą całą grę. Czułem raczej, że poznałem tylko jedną wersję wydarzeń.

Możliwe, że przejdę Foretales jeszcze kilka razy, aby sprawdzić pozostałych bohaterów, połączenia drużyn i alternatywne drogi. To jedna z tych gier, w których ponowne podejście nie wygląda jak obowiązkowe powtarzanie tego samego materiału.
Jedna decyzja projektowa potrafi mocno zirytować
Foretales nie jest jednak pozbawione wad.
Największym problemem jest brak prostego sposobu na ponowne uruchomienie misji z poziomu menu. Aby powtórzyć konkretną sekwencję, trzeba najpierw doprowadzić do śmierci jednej z postaci.
To niepotrzebnie niewygodne rozwiązanie. Możliwość ponownego rozpoczęcia poziomu z menu rozwiązałaby cały problem i nie wpływałaby negatywnie na pozostałe mechaniki.
W grze, która tak mocno zachęca do eksperymentowania, sprawdzania różnych rozwiązań i cofania się do innych ścieżek, brak zwykłej opcji restartu potrafi naprawdę zirytować.
Lokacje również mogą czasami sprawiać wrażenie zapętlonych, szczególnie gdy gracz próbuje odkryć absolutnie wszystko. Tutaj jednak częściowo sam byłem sobie winny. System podpowiedzi zazwyczaj potrafi wskazać właściwy kierunek, tylko trzeba z niego skorzystać.
Świetny klimat, któremu przydałoby się więcej głosów
Foretales posiada prostą, ale bardzo przyjemną oprawę. Animowane fragmenty historii dobrze pasują do baśniowej stylistyki, a muzyka tworzy spokojne tło dla eksplorowania kolejnych kart i podejmowania decyzji.
Dużą rolę odgrywają również rozmowy pomiędzy bohaterami. Postacie regularnie komentują wydarzenia, żartują, kłócą się i reagują na zachowanie gracza. Te krótkie wymiany nadają drużynie charakteru i sprawiają, że prosta forma gry zaczyna żyć.
Szkoda jedynie, że pełne udźwiękowienie otrzymał głównie narrator. Voice acting wszystkich postaci mógłby dodać tej historii jeszcze więcej głębi i znacznie mocniej podkreślić różnice pomiędzy bohaterami.
Bardzo boli również brak polskiej wersji językowej. Foretales opiera się na dialogach, opisach kart i podejmowaniu decyzji, więc znajomość angielskiego ma tutaj duże znaczenie. To ogromna szkoda, bo gra mogłaby trafić do znacznie większej liczby polskich odbiorców.
Niewielka karcianka z ogromną liczbą możliwości
Foretales jest świetnym przykładem gry, która wykorzystuje proste mechaniki do opowiedzenia rozbudowanej historii.
Karty nie są tutaj wyłącznie sposobem prowadzenia walki. Tworzą świat, lokacje, relacje, zasoby i konsekwencje. Eksplorowanie pozwala odkrywać nowe zależności, skład drużyny zmienia dostępne możliwości, a podjęte decyzje potrafią całkowicie zamknąć jedną ścieżkę i otworzyć kolejną.

Największą zaletą Foretales jest to, że po zakończeniu jednej historii nadal chce się zobaczyć następną. Nie dlatego, że gra pokazuje licznik niewykonanych zadań, ale dlatego, że naprawdę istnieją inne wersje wydarzeń.
Brak polskiego języka i pełnego voice actingu to zmarnowana okazja. System powtarzania misji również powinien zostać rozwiązany znacznie lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że Foretales jest jedną z najciekawszych przygodowych karcianek, w jakie grałem.
Jeśli nie odebraliście jej za darmo w Epic Games Store, pozostaje żałować i czekać na promocję.
Ocena: 8/10
