Przejdź do treści
RECENZJA Sprzęt dla graczy

Recenzja MCHOSE Ace 68 GT Cyber Violet

Materiał partnerski Materiał powstał we współpracy z marką MCHOSE. Wpływ partnera kończy się na temacie, oceny i wnioski są redakcyjne.
91
NA 100

Nasza ocena

PLUSY
  • Obudowa z aluminium
  • Prawie 1,5kg masy trzyma klawiaturę w miejscu przy najbardziej nerwowej rozgrywce
  • Fioletowe wykończenie, półprzezroczyste nasadki z równymi legendami i boczne podświetlenie
  • Trzy profile pod przyciskiem RT z prawej strony, przełączane bez wchodzenia do aplikacji
MINUSY
  • Kabel w oplocie jest sztywny i długo pamięta zwinięcie z pudełka
  • Wyłącznie połączenie przewodowe, bez 2,4 GHz i Bluetootha
Recenzja MCHOSE Ace 68 GT Cyber Violet
Zobacz także: Słuchawki Redragon H889WG Spectra Pro – test i recenzja

Fioletowy blok aluminium, przezroczyste klawisze i prawie półtora kilograma na wadze. MCHOSE Ace 68 GT Cyber Violet to klawiatura magnetyczna w układzie 65 procent, która pierwsze wrażenie robi jeszcze zanim się ją podłączy. Spędziłem z tym sprzętem całkiem sporo czasu i jestem bardzo zadowolony.

Wykonanie i waga

Producent podaje masę 1440 gramów. W kategorii klawiatur kompaktowych to całkiem sporo. Ace 68 GT po prostu leży na biurku i trudno ją przypadkowo przesunąć. Przy szarpnięciu myszką w połowie rozgrywki, przy odruchowym oparciu przedramienia, przy przesuwaniu podkładki, klawiatura nie zmienia pozycji. Nie ma tu też luzu w konstrukcji.

3

Bryła jest przy tym ciekawie poprowadzona. Boki mają wyraźne wcięcia z ciemnymi wstawkami, spód jest podcięty tak, że przy patrzeniu z boku klawiatura wydaje się cieńsza, niż jest w rzeczywistości. Wysokość to 37,6 milimetra, szerokość 320, głębokość niecałe 128, więc razem z podkładką pod myszkę zostaje na biurku sporo wolnego miejsca. Za to na spodzie nie ma regulowanych nóżek. Kąt konstrukcji i układ klawiszy jest dobrze dobrany, dzięki czemu brak regulacji wysokości nie stanowi problemu.

Kolor, nasadki i podświetlenie

Wariant Cyber Violet to nie jest delikatny akcent kolorystyczny, tylko pełny fiolet na całej obudowie. Do tego półprzezroczyste nasadki klawiszy, przez które widać cały mechanizm przełącznika. Wygląda zaskakująco dobrze, bo kolor jest głęboki i matowy, a nie krzykliwy. Legendy na klawiszach są wykonane porządnie: równe, czytelne przy zgaszonym podświetleniu i bez rozmytych krawędzi.

Podświetlenie ARGB świeci przez cały korpus nasadki, nie tylko przez znak, więc efekty rozlewają się po całej płycie. Producent daje 24 gotowe efekty plus osobne podświetlenie boczne z czterema trybami. Boczne pasy to element, który wygląda najlepiej wieczorem: światło odbija się od blatu i klawiatura dodaje jeszcze więcej gamingowego klimatu na naszym biurku.

Wszystko to ustawia się w oprogramowaniu MCHOSE HUB i akurat ta część aplikacji jest zrobiona przyzwoicie, efekt widać od razu po kliknięciu, bez zapisywania i restartu.

Image

Przełączniki magnetyczne i punkt zadziałania

W środku pracują przełączniki Mount Tai Pink GT działające na efekcie Halla. Zamiast styku mechanicznego jest tu pomiar położenia magnesu, więc klawiatura wie nie tylko, że klawisz został wciśnięty, ale też jak głęboko. Z tego wynika cała reszta. Punkt zadziałania ustawia się w zakresie od 0,1 do 3,4 milimetra, osobno dla każdego klawisza, z krokiem deklarowanym na 0,001 milimetra. Do tego dochodzi Rapid Trigger, czyli reset klawisza w momencie, w którym zaczyna wracać do góry, oraz SOCD.

Płyta montażowa jest z włókna węglowego, a pod nią siedzi sześciowarstwowy układ pianek i uszczelek. Efektem jest dźwięk niski i krótki, bez metalicznego dzwonienia, którego przy aluminiowej obudowie spodziewałbym się domyślnie. Klawiatura ma też hot swap, więc przełączniki da się wymienić bez lutowania.

Jak się na tym gra

Najwięcej czasu spędziłem z nią w sieciowych strzelankach, bo to tam widać, po co ktoś miałby dopłacać do przełączników magnetycznych. Ustawiony punkt zadziałania działa dokładnie tak, jak został wpisany.

Nie ma tu magii, która robi z kogoś lepszego gracza. Jest natomiast bardzo równe i przewidywalne zachowanie klawiszy, do którego szybko się przyzwyczajam i którego potem brakuje na zwykłej klawiaturze mechanicznej. W grach spokojniejszych, przy pisaniu i przy przeglądaniu sieci zostaje po prostu dobrze wygłuszona klawiatura z krótkim skokiem, więc nie jest to sprzęt przeznaczony wyłącznie do strzelanek.

Ciężar obudowy idealnie sprawdza się w pracy codziennej jak i graniu. Klawiatura leży tak gdzie powinna i nie ma mowy losowych przesunięciach.

Profile i oprogramowanie

Z prawej strony obudowy siedzi przycisk RT, który przełącza trzy zapisane w klawiaturze profile. Ich stan pokazują diody opisane RT1, RT2 i RT3 w prawym górnym rogu górnej płyty, więc widać, w którym trybie się jest, bez zaglądania do aplikacji. To rozwiązanie, które docenia się dopiero w praktyce: jeden profil pod strzelanki z płytkim zadziałaniem, drugi pod pisanie z punktem ustawionym głębiej, przełączenie zajmuje sekundę i nie wymaga wyjścia z gry. Ustawienia siedzą w pamięci klawiatury, więc po podpięciu do innego komputera nie trzeba niczego instalować.

Image

Samo MCHOSE HUB jest dostępne jako program na Windows i jako wersja działająca w przeglądarce. Poza punktem zadziałania i Rapid Triggerem znajdzie się tam mapowanie klawiszy, makra, SOCD oraz funkcje typu DKS. Interfejs jest czytelny, choć nazewnictwo funkcji zakłada, że użytkownik wie, czego szuka.

Kabel i częstotliwość raportowania

Kabel ma 180 centymetrów, wtyk USB-C i oplot dobrany kolorem do obudowy, co jest miłym szczegółem, bo zwykle w zestawie ląduje czarna albo biała plecionka niepasująca do niczego. Gorzej z jego sztywnością: jest wyraźnie twardy i długo pamięta sposób zwinięcia z pudełka, więc przez pierwsze dni trzeba go układać na siłę.

Przy kablu warto od razu wspomnieć o tym, do czego trzeba go podłączyć. Klawiatura wysyła informacje o klawiszach do 16 000 razy na sekundę, ale pełna wartość wymaga portu USB 3.0 po stronie komputera, czyli tego niebieskiego albo opisanego symbolem SS. Nie chodzi tu ani o kabel, ani o samą klawiaturę, tylko o gniazdo, w które się ją wpina: starszy port USB 2.0 przepuszcza jeden raport co 125 ms więc zostaje przy 8000 razy na sekundę. To i tak wynik bardzo wysoki, ale skoro dopłaca się do tej funkcji, warto sprawdzić, w którym gnieździe klawiatura wylądowała.

Trzeba też jasno powiedzieć, czego tu nie ma. Ace 68 GT działa wyłącznie po kablu, bez modułu 2,4 GHz i bez Bluetootha. Przy klawiaturze o takiej masie nie jest to szczególnie dotkliwe, bo i tak nie jest to sprzęt do wrzucenia do plecaka, ale osoby szukające czystego biurka bez kabli powinny zwrócić uwagę na ten szczegół.

Specyfikacja

Parametr MCHOSE Ace 68 GT Cyber Violet
Układ 65 procent, 68 klawiszy podstawowych i 3 dodatkowe
Obudowa aluminium frezowane CNC z jednego bloku, wykończenie Cyber Violet
Przełączniki Mount Tai Pink GT, magnetyczne (efekt Halla), hot swap
Punkt zadziałania od 0,1 do 3,4 mm, regulacja co 0,001 mm, osobno dla każdego klawisza
Funkcje Rapid Trigger, SOCD, DKS, Mod Tap, makra, 3 profile w pamięci klawiatury
Częstotliwość raportowania do 16 000 Hz przy USB 3.0, 8000 Hz przy USB 2.0
Płyta i wygłuszenie płyta z włókna węglowego, sześciowarstwowy układ pianek i uszczelek
Podświetlenie ARGB, 24 efekty, boczne podświetlenie z 5 trybami, synchronizacja z dźwiękiem
Nasadki klawiszy półprzezroczyste, legendy przepuszczające światło
Łączność przewodowa, USB-C, kabel w oplocie 180 cm
Wymiary i masa 320 x 127,8 x 37,6 mm, 1440 g
Oprogramowanie MCHOSE HUB, aplikacja na Windows i wersja w przeglądarce
Kompatybilność Windows, macOS, Linux
Gwarancja 24 miesiące
Cena katalogowa 699 zł

Komu się przyda

To sprzęt dla kogoś, kto gra zarówno dla relaksu jak i kompetetywnie. Jeśli chcesz mieć nad klawiszami pełną kontrolę, a przy okazji lubisz, gdy sprzęt na biurku wygląda jak coś przemyślanego, a nie jak kolejna czarna plastikowa płyta. Aluminiowa obudowa, dźwięk pisania i jakość wykonania nasadek to zdecydowane atuty Ace 68 GT.

Odpuścić powinien ten, kto potrzebuje łączności bezprzewodowej, często wozi klawiaturę ze sobą albo nie wyobraża sobie pracy bez podnóżków i klawiszy funkcyjnych w osobnym rzędzie. Reszcie zostaje jedna rzecz do przemyślenia, czyli cena, bo 699 zł to poziom, na którym konkurencja też ma czym odpowiedzieć. Za te pieniądze dostaje się jednak pełne aluminium, sensowne przełączniki magnetyczne i wykończenie, które pozytywnie wyróżnias się na tle innych klawiatur gamingowych.

Najczęściej zadawane pytania

Z czego wykonana jest obudowa MCHOSE Ace 68 GT?

Z aluminium. Masa 1440 gramów i brak jakiegokolwiek luzu w konstrukcji. Wewnątrz pracuje płyta montażowa z włókna węglowego i sześciowarstwowy układ pianek oraz uszczelek.

Czy Ace 68 GT działa bez instalowania oprogramowania?

Tak. Ustawienia zapisują się w pamięci klawiatury, a MCHOSE HUB jest dostępny także jako wersja działająca w przeglądarce, więc nic nie musi zostawać w systemie na stałe.

Jak przełącza się profile w Ace 68 GT?

Przyciskiem RT z prawej strony obudowy. Klawiatura pamięta trzy profile, a diody RT1, RT2 i RT3 w prawym górnym rogu pokazują, który jest aktywny. Przełączenie zajmuje sekundę i nie wymaga wychodzenia z gry.

Czy do 16 000 Hz potrzebny jest port USB 3.0?

Tak. Pełna częstotliwość raportowania działa na USB 3.0, na porcie USB 2.0 klawiatura pracuje z częstotliwością 8000 Hz.

Czy w Ace 68 GT można wymienić przełączniki?

Tak, klawiatura obsługuje hot swap, więc przełączniki wyjmuje się bez lutowania. W zestawie leżą dwa zapasowe przełączniki i wyciągacz.

Zobacz także: TP-Link Neffos Y50 – dobra jakość za mniej niż 300 zł
Rekomendacje
Jakość