Anarchista w kapturze. Jak postać Edwarda Kenwaya uratowała Assassin’s Creed przed własną mitologią

Assassin black flag
Zobacz także: 2XKO: Darmowa bijatyka od Riot Games z oficjalną datą premiery na PS5!

W panteonie bohaterów Ubisoftu niewielu jest tak doskonale sprzecznych z etosem swojej serii jak Edward Kenway. To nie jest człowiek idei. To pragmatyk, pirat i oportunista, który w zbroi Asasyna widzi nie dziedzictwo, a jedynie narzędzie do zarobku. A jednak to właśnie cyniczna i buntownicza postać Edwarda Kenwaya stała się nieoczekiwanym ratunkiem dla cyklu, który w 2013 roku zaczynał tonąć pod ciężarem własnej, przeładowanej fabuły. Jego historia to mistrzowski przykład, jak projekt postaci może iść w parze z projektem całej gry.

Złodziej, nie ideolog

Początek Assassin’s Creed: Black Flag jest świadomą subwersją wszystkiego, co znaliśmy. W Assassin’s Creed 2 widzieliśmy podniosłą ceremonię. Ezio Auditore, otoczony przez największe umysły renesansu, z szacunkiem przyjmował swoją rolę w Bractwie. Kenway natomiast zaczyna swoją przygodę od morderstwa. Po bitwie morskiej trafia na brzeg, gdzie wdaje się w spór z Asasynem Duncanem Walpolem. Próba rabunku szybko eskaluje, a Walople kończy martwy w krzakach. Kenway kradnie jego strój i tożsamość, by sprzedać Templariuszom mapy kryjówek Bractwa.

Dla niego kaptur Asasyna był jedynie kostiumem, a nie symbolem przynależności. Gdy wreszcie spotyka prawdziwych członków Kreda, traktuje ich z jawną pogardą. Szydzi z ich powagi, nazywając ich „bandą ponuraków”. Ten brak szacunku dla świętości serii był dokładnie tym, czego potrzebowali gracze. Był lustrzanym odbiciem ich własnego znużenia.

Idealna postać Edwarda Kenwaya dla otwartego świata

W 2013 roku seria Assassin’s Creed miała za sobą sześć głównych odsłon w siedem lat. Mitologia łącząca gry stała się plątaniną science fiction, teorii spiskowych i genealogii. Współczesny bohater, Desmond Miles, został uśmiercony w Assassin’s Creed 3, ponieważ jego wątek stał się zbyt zawiły i niepopularny. Gracze byli zmęczeni śledzeniem setek zapisków w kodeksie o Fragmentach Edenu i starożytnych cywilizacjach. Potrzebowali resetu.

Edward Kenway był tym resetem. Postacią nieobciążoną lojalnością, która nigdy nie miałaby cierpliwości do czytania encyklopedii. Jego motto życiowe było prostą interpretacją asasynskiego kreda: „wszystko wolno” oznaczało dla niego wolność od króla, państwa i jakichkolwiek zobowiązań. Ta filozofia znalazła genialne przełożenie na mechanikę gry. Jego charakter doskonale pasował do wolności, jaką oferował otwarty świat Black Flag. Poprzednie gry często tworzyły dysonans narracyjny. Dlaczego szlachetny Asasyn miałby ignorować główną misję ratowania świata, by przez trzy godziny polować na rekiny? W przypadku Kenwaya odpowiedź była prosta: bo miał na to ochotę. Jego egoizm sankcjonował swobodę gracza.

Powolna droga do zrozumienia

Oczywiście, historia Kenwaya nie kończy się na pirackiej anarchii. Jego przemiana jest długa i wiarygodna, rozciągnięta na lata. Widzi, jak jego chciwość i brak odpowiedzialności niszczą wszystko, co próbował zbudować. „Przez lata pędziłem, biorąc, co chciałem, nie zważając na tych, których krzywdziłem” – mówi w pewnym momencie. „A teraz mam bogactwo i reputację, ale nie czuję się mądrzejszy. Gdy patrzę za siebie, nie ma przy mnie nikogo, kogo kochałem”.

Dopiero prośba umierającej przyjaciółki skłania go do refleksji nad ideami Asasynów. Zaczyna rozumieć, że kredo to nie usprawiedliwienie dla chaosu, a zaledwie „początek mądrości, nie jej ostateczna forma”. Trzeba przyznać, że Kenway po tej przemianie jest postacią nieco mniej brawurową. Ale jego odkupienie jest w pełni zasłużone. Jego historia udowadnia, że prawdziwa mądrość rodzi się z chaosu i doświadczenia, a nie z dogmatu. Ta powolna ewolucja bohatera dała narracji cel, podczas gdy gracz wciąż mógł swobodnie eksplorować odległe wyspy. Edward Kenway pozostaje najlepszym protagonistą serii, ponieważ jego podróż była zarówno osobista, jak i idealnie wkomponowana w strukturę samej gry.

Zobacz także: Crimson Desert stawia na ludzi. Brak AI i mikrotransakcji obietnicą od twórców

Komentarze

Bądź pierwszy i zostaw komentarz!

Dodaj komentarz

0/300