Firma Blizzard w końcu opublikowała oficjalne statystyki w Overwatch, z których płynie jeden smutny wniosek: społeczność masowo wyklucza z gry postacie, które wcale nie wygrywają meczów, ignorując prawdziwe zagrożenia.
Ślepy tłum banuje niewinną postać
Wystarczy spojrzeć na statystyki w Overwatch, by zobaczyć, jak bardzo opinia graczy rozjeżdża się z twardymi danymi matematycznymi. Analityk Blizzarda, Ben Trautman, ujawnił, że nowy bohater wsparcia – Mizuki – wygrywa aż 53 procent spotkań. Tyle że nikt go nie blokuje (wskaźnik banów waha się od 1.6 do 2.6 procent). Z drugiej strony społeczność uwzięła się na nową postać typu tank, Dominę. Gracze blokują ją w niemal 60 procentach meczów, mimo że jej współczynnik zwycięstw wcale tego nie uzasadnia. W praktyce sprowadza się to do tego, że gracze banują bohaterów na podstawie paniki. Nie zwracając uwagi na ich faktyczną skuteczność na mapie.
Jetpack Cat to projektowy koszmar Blizzarda
Jedynym przypadkiem, w którym społeczność ma rację, jest Jetpack Cat. Na serwerach w Korei Południowej ten kot wylatuje z gry w absurdalnych 80.7 procentach meczów. Twórcy sami przyznają, że zepsuli balans jego atutów. Konkretnie, agresywne perki Territorial i Claws Out dawały aż 7-procentową przewagę nad defensywnymi alternatywami. To oznacza, że sam wybór umiejętności w menu gwarantował wygraną, co w grach e-sportowych jest po prostu kompromitacją deweloperów z działu balansu.
Rozpaczliwe łatanie statystyk w locie
Z kolei pozostali nowi bohaterowie, Emre i Anran, byli zbyt słabi na premierę. Blizzard musiał ratować ich w panice tuż po starcie pierwszego sezonu. Emre przegrywał na potęgę (ledwie 47.6 procent wygranych), więc natychmiast podbito mu obrażenia, a Anranowi wydłużono zasięg umiejętności. W efekcie ich statystyki drgnęły, ale cały ten raport pokazuje jedno: Overwatch wciąż jest poligonem doświadczalnym, w którym ani deweloperzy nie potrafią zbalansować nowości, ani gracze nie potrafią ich właściwie ocenić.

Komentarze
Bądź pierwszy i zostaw komentarz!