Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądają kulisy powstawania najważniejszych zwrotów akcji w grach wideo? Jak reaguje zespół, gdy nagle dowiaduje się o planowanym uśmierceniu kluczowej dla całej serii postaci? Przy okazji niedawnej, 11. rocznicy premiery gry Wiedźmin 3: Dziki Gon, Paweł Sasko – ówczesny projektant zadań, a obecnie wicedyrektor gier w CD Projekt – podzielił się niezwykłą anegdotą. Wspomina on moment, w którym przedstawił scenarzystom swój pomysł na punkt kulminacyjny Bitwy o Kaer Morhen.
Gdy Sasko rzucił na spotkaniu propozycję, by zabić Vesemira, w sali konferencyjnej zapadła absolutna cisza. Jak sam opisuje na swoim profilu w serwisie Twitter, pierwszą reakcją jego współpracowników były „szeroko otwarte oczy i milczenie”. Pomysł był odważny, ale projektant doskonale wiedział, że ta opowieść potrzebuje potężnego ładunku emocjonalnego. Ciężar tej straty był dokładnie tym, czego wymagał ten konkretny akt całej historii.
Dramatyczny impuls dla Ciri i problemy techniczne
Śmierć najstarszego z wiedźminów miała stać się bezpośrednim katalizatorem dla dalszych wydarzeń. Scenariusz zakładał, że Dziki Gon szturmuje wiedźmińską warownię w poszukiwaniu Ciri, a atak udaje się powstrzymać wyłącznie dzięki nagłemu, niekontrolowanemu wybuchowi jej potężnej mocy. Aby jednak dziewczyna uwolniła tak destrukcyjną siłę, jej dotychczasowy świat musiał dosłownie runąć w gruzy. Vesemir, jako mentor i przyszywany dziadek Ciri, był idealnym – choć bolesnym dla graczy – wyborem na tragiczną ofiarę tej bitwy.

Droga do stworzenia tej legendarnej sekwencji nie była jednak usłana różami. Paweł Sasko wspomina, że proces prototypowania całej bitwy wiązał się z ogromnymi trudnościami. Twórca próbował stworzyć spadające meteory, szczeliny otwierające się w lesie, z których wylewały się zastępy Dzikiego Gonu, oraz dramatyczną ucieczkę konno z powrotem do twierdzy. Początkowo większość tych pomysłów po prostu nie działała. Pojawiały się liczne problemy techniczne, a struktura zadania była mało przejrzysta dla gracza. Pierwsze recenzje i opinie wewnątrz studia były negatywne, przez co całą sekwencję trzeba było budować niemal od nowa. Projektant wspomina ten czas jako jeden z najbardziej satysfakcjonujących okresów w swojej karierze zawodowej.
Idealne zakończenie według serialowego Geralta
Co ciekawe, w kontekście wyborów i trudnych momentów w grze, głos zabrał niedawno również aktor podkładający głos pod Geralta w angielskiej wersji językowej. Wyznał on, że przeszedł grę tylko raz i zupełnie nieświadomie udało mu się osiągnąć najlepsze możliwe zakończenie – to, w którym „wszyscy żyją długo i szczęśliwie”. Aktor przyznał, że w trakcie rozgrywki nie miał pojęcia, jakie decyzje doprowadzą go do tak pozytywnego finału, co tylko dowodzi, jak genialnie i naturalnie zaprojektowano wybory w polskim hicie.

A jak Wy zapamiętaliście Bitwę o Kaer Morhen? Czy śmierć Vesemira wywołała u Was łzy, czy może spodziewaliście się takiego obrotu spraw? Które zakończenie Wiedźmina 3 udało Wam się zdobyć przy pierwszym podejściu do gry? Śmiało dzielcie się swoimi wspomnieniami i opiniami w sekcji komentarzy poniżej!

Komentarze
Bądź pierwszy i zostaw komentarz!