Powrót do korzeni. Dlaczego remake Assassin’s Creed 1 to najtrudniejsze zadanie Ubisoftu

Powrót do korzeni. Dlaczego remake Assassin’s Creed 1 to najtrudniejsze zadanie Ubisoftu
Zobacz także: Jak ukończyć zadanie A First Foothold w ARC Raiders? – Poradnik

Wiadomość rozeszła się po sieci z siłą burzy piaskowej na pustyni. Wiarygodny informator, znany jako Jonathan, zasugerował, że Ubisoft od lat pracuje nad odświeżoną wersją gry, od której wszystko się zaczęło. Potencjalny remake Assassin’s Creed 1 to informacja, która elektryzuje, ale jednocześnie budzi uzasadniony niepokój. Po zapowiedzi Assassin’s Creed Black Flag Resynced kolejna podróż w przeszłość wydaje się logiczna. Jednak odtworzenie przygód Altaïra to zadanie znacznie bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać. To nie jest kwestia nowej grafiki, lecz fundamentalnej przebudowy duszy gry.

Gra-fundament, która zestarzała się z godnością, ale bez litości

Musimy cofnąć się do 2007 roku, by zrozumieć istotę problemu. Pierwszy Assassin’s Creed był technologicznym i koncepcyjnym przełomem. Swoboda poruszania się po historycznych metropoliach – Damaszku, Jerozolimie i Akce – zapierała dech w piersiach. System parkouru, choć dziś toporny, wyznaczył standardy na lata. Gra miała też gęstą, filozoficzną atmosferę, której późniejsze odsłony często unikały. Problem w tym, że pod tą zjawiskową otoczką kryła się niesławna, repetytywna pętla rozgrywki. Każde zabójstwo poprzedzał identyczny schemat: podsłuchaj, ukradnij, przesłuchaj. To mechanika, która po dwóch dekadach jest projektowym anachronizmem.

Czego potrzebuje remake Assassin’s Creed 1, by nie być porażką?

Samo podbicie rozdzielczości i poprawa modeli postaci to droga donikąd. Taki projekt byłby jedynie technologicznym demo, a nie pełnoprawną grą. Wyzwanie, przed którym stoi Ubisoft, to przeprojektowanie trzonu rozgrywki bez utraty unikalnego klimatu oryginału. Twórcy muszą wymyślić na nowo strukturę misji dochodzeniowych. Sprawić, by świat stał się czymś więcej niż piękną makietą do wspinaczki. Musi zyskać aktywności poboczne, które mają sens i pogłębiają immersję, a nie są tylko listą zadań do odhaczenia. To subtelna gra, w której łatwo o błąd. Zbyt duże zmiany mogą zamienić surową opowieść o Altaïrze w kolejny generyczny świat z ikonkami na mapie.

Osobiście uważam, że największym wyzwaniem będzie zachowanie surowego, niemal ascetycznego klimatu oryginału. Altaïr nie był charyzmatycznym zawadiaką jak Ezio. Był zimnym profesjonalistą, a fabuła stawiała trudne pytania o naturę wolności i kontroli. Nowoczesny remake musi uszanować tę dojrzałość. Musi oprzeć się pokusie infantylizacji historii i spłycenia jej do prostego konfliktu dobra ze złem. Jeśli Ubisoft podejdzie do tego zadania z szacunkiem, może stworzyć coś wyjątkowego. Jeśli pójdzie na skróty, udowodni jedynie, że nie rozumie już dziedzictwa własnej marki. Na razie jednak pozostaje nam czekać, traktując te doniesienia z odpowiednią dawką sceptycyzmu.

Zobacz także: Wszystko, co na razie wiemy o „Star Wars: Fate Of The Old Republic”

Komentarze

Bądź pierwszy i zostaw komentarz!

Dodaj komentarz

0/300