Firma Rapoo produkuje nie tylko klawiatury o których pisaliśmy ostatnio. Dzisiaj uważnie przyjrzymy się myszce oznaczonej kodem V210. Za niewiele ponad 100zł możemy kupić mysz która niczym nie ustępuje droższym gryzoniom z gamingowej półki.

Zaczynając od początku. Opakowanie zostało utrzymane w kolorystyce czarno-niebieskiej i w zasadzie niczym nie odróżnia się od konkurencyjnych produktów. Z przodu znajdziemy otwierane “drzwiczki” dzięki którym bez rozrywania pudełka możemy sprawdzić, jak wygląda myszka i mniej więcej sprawdzić, jak leży w dłoni. W środku oprócz samego produktu umieszczono krótką instrukcję w kilku językach.

Wygląd Rapoo V210 został utrzymany w stylu innych produktów tej serii. Obudowa składa się z elementów tworzywa sztucznego które na górze zostało zmatowione. Dzięki temu, myszka stabilnie leży w dłoni. Dodatkowo, boczne panele pokrywa antypoślizgowa warstwa gumy. Mamy tylko nadzieję, że jest wykonana z trwalszego produktu niż w konkurencyjnych myszkach w których gumki ścierają się i kruszą.
Minusem, który rzuca się w oczy (a właściwie uszy) są luźne klawisze LPM i PPM które przy dotknięcie (nie kliknięciu) wydają

charakterystyczne stuknięcie. Boczne przyciski są już dużo lepszej jakości, klikają się bardzo przyjemnie i mięciutko. Podobnie sytuacja ma się w przypadku scrolla który został pokryty gumowym bieżnikiem. Do sprzętu zamocowano pleciony kabel. W tej kwestii akurat jest tyle samo zwolenników co przeciwników. Ja zdecydowanie znajduję się w tej drugiej grupie, bo oplatane sznurki częściej mi się skręcają i zahaczają o kant biurka. Pomimo mojej osobistej awersji plecione kable to domena produktów z wyższej półki cenowej, dlatego producentowi zdecydowanie należy się tutaj plusik. Dolna część została wyposażona w cztery ślizgacze dzięki czemu bardzo gładko porusza się zarówno po podkładce jak i blacie biurka. Optyczny sensor nie świruje i prowadzi się bez widocznych przycięć czy załamań.

Po pierwszym podłączeniu bez instalacji oprogramowania producenta gryzoń świeci w różnych kolorach. Przy zmianie DPI style podświetlenia się zmieniają. Co ciekawe, podświetlenie zanika, gdy przez chwilę pozostawiamy sprzęt w bezruchu. Dla mnie jako fana Netflixa bardzo przydatna funkcja podczas oglądania ulubionych seriali ;P

Pomimo symetrycznej budowy myszka została przystosowana dla praworęcznych użytkowników. W przypadku moich małych dłoni trzyma się ją bardzo wygodnie, bez problemu kciuk dosięga do obu bocznych klawiszy (co jest rzadkością ;<). Podsumowując, zarówno granie jak i szperanie po Internecie jest przyjemnie i wygodne.

Producent oferuje dedykowane oprogramowanie które z całego serca polecam. Dzięki niemu możemy zaprogramować pięć różnych profili użytkownika oraz zapisać je w wewnętrznej pamięci V210. Zakres funkcjonalności jaki możemy dostosować do własnych preferencji jest naprawdę imponujący. Oprócz oczywistych kwestii takich jak zmiana czułości czy podświetlenia możemy ustawiać makra oraz sprawdzić statystyki kliknięć.

Jeżeli szukasz ciekawej gamingowej myszki, a jednocześnie nie chcesz płacić za nią kilkuset złotych warto przyjrzeć się Rapoo V210. W tak niskiej cenie oferowane przez producenta rozwiązania są naprawdę imponujące.