Microsoft proponuje pracownikom w USA program dobrowolnych odejść. Firma nazywa to szansą i hojnym wsparciem. To jednak pierwsza taka oferta w ponad 50-letniej historii firmy. Pojawia się ona tuż po zwolnieniu ponad 15 000 osób w zeszłym roku. Korporacyjna narracja o „wyborze” brzmi fałszywie w kontekście tak drastycznych cięć.
To nie jest gest dobrej woli. To kolejna fala optymalizacji kosztów, tylko w ładniejszym opakowaniu.
Złota klatka zamiast pewności
Oferta skierowana jest do wąskiej grupy. Skorzystać mogą pracownicy niższego i starszego szczebla, których wiek i lata służby sumują się do co najmniej 70. Co ciekawe, z programu wykluczono osoby objęte planami motywacyjnymi od sprzedaży. Widać wyraźnie, kogo firma ceni, a kogo chce się pozbyć tanim kosztem. Szefowa kadr, Amy Coleman, mówi o „możliwości zrobienia kolejnego kroku”.
Prawdziwy cel jest inny. Równolegle Microsoft zmienia bowiem strukturę nagród akcyjnych. Odtąd akcje nie będą bezpośrednio powiązane z premiami pieniężnymi. Oficjalnie ma to dać menedżerom „większą elastyczność w docenianiu wysokich wyników”. W rzeczywistości oznacza to utratę przewidywalności zarobków i większą kontrolę korporacji nad wynagrodzeniami. To narzędzie do dalszego cięcia kosztów pod pozorem motywacji.
Rzeź w dziale gier
Skutki restrukturyzacji najbrutalniej odczuł dział gier. Microsoft po prostu zamknął studio The Initiative. Anulowano przy tym wyczekiwany reboot gry Perfect Dark. Taki sam los spotkał projekt Everwild od legendarnego studia Rare. Zwolnienia dotknęły też Raven Software oraz Turn 10 Studios. Z tego ostatniego zniknęła niemal połowa załogi. Te fakty pokazują, że firma bezwzględnie kasuje projekty i zespoły, gdy tylko przestają pasować do arkusza kalkulacyjnego.
W efekcie tego chaosu Microsoft Gaming wraca do nazwy Xbox. Dyrektorzy Asha Sharma i Matt Booty ogłosili w notatce do pracowników nowy cel. Ich „nową gwiazdą polarną” mają być dzienni aktywni gracze. To klasyczny zwrot, gdy firma nie potrafi dostarczyć przełomowych produktów. Koncentracja na metrykach zaangażowania zwykle zapowiada agresywniejszą monetyzację. Ostatecznie chodzi o to, by wycisnąć więcej pieniędzy z tych, którzy jeszcze zostali.

Komentarze
Bądź pierwszy i zostaw komentarz!