Gra Bohrdom zniknęła ze Steam. Stworzył ją Cole Allen Thomas. Jest on podejrzanym w sprawie próby zamachu na Donalda Trumpa. W rezultacie platformę zalała fala recenzji. Użytkownicy wyrażali w nich swoje polityczne opinie. Sama gra przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Jej jedyną funkcją stało się bycie pretekstem do internetowej kłótni.
To nie był organiczny wzrost popularności. To była czysta, polityczna manifestacja.
Wygodne milczenie Valve
Oficjalnie nie wiadomo, kto usunął grę. Zrobiło to Valve czy może przedstawiciel dewelopera? Firma milczy. Jej historia pokazuje jednak pewien wzorzec działania. Valve reaguje dopiero pod silną presją. W przeszłości ulegało naciskom organizacji społecznych. W efekcie zbanowano wiele gier dla dorosłych. Presję wywierały firmy obsługujące płatności.
To czysty pragmatyzm biznesowy, a nie ideologia. Podobnie było z grą Domina. Jej deweloper używał aktualizacji do szerzenia nienawistnych treści. Mimo to Valve nie działało od razu. Wycofanie gry Domina nastąpiło dopiero po wielokrotnych ostrzeżeniach. Platforma toleruje wiele, dopóki nie grozi to skandalem wizerunkowym lub finansowym. Przypadek Bohrdom idealnie wpisuje się w tę logikę.
Gra przed incydentem praktycznie się nie sprzedawała. Nagły wzrost aktywności był w stu procentach polityczny. Dlatego naruszał niepisane zasady platformy. Valve zadziałało, ponieważ musiało posprzątać wizerunkowy bałagan.
Manipulacja i zwroty pieniędzy
Istnieje też bardziej przyziemne wyjaśnienie. Cały ten ruch był finansową iluzją. Wielu recenzentów prawdopodobnie nadużyło systemu zwrotów na Steam. Kupowali grę, pisali recenzję, a następnie odzyskiwali pieniądze. Dowody są twarde. Większość recenzji pochodzi od kont z czasem gry poniżej 30 minut.
W oczach Valve całkowicie podważa to legalność całego zjawiska. Platforma nie stała się areną debaty. Stała się celem ataku, który wykorzystywał jej własne mechanizmy. Użytkownicy nie chcieli kupić produktu. Chcieli jedynie zostawić po sobie ślad i odzyskać swoje dwa dolary.
Ostatecznie Valve podjęło jedyną słuszną z biznesowego punktu widzenia decyzję. Usunęło problem, zanim zdążył eskalować. Nie chodziło o cenzurę ani o politykę. Chodziło o ochronę integralności własnego ekosystemu przed manipulacją.

Komentarze
Bądź pierwszy i zostaw komentarz!