Pokémon Company przypadkiem znalazło idealny sposób na uprzykrzenie życia spekulantom

Pokémon Company przypadkiem znalazło idealny sposób na uprzykrzenie życia spekulantom
Zobacz także: Kamikaze Lassplanes na Nintendo Switch

Jeśli próbowałeś dziś wykupić cały zapas dodruków serii Surging Sparks, czekała na Ciebie irytująca niespodzianka. Wygląda na to, że The Pokémon Company znalazło – być może niechcący – genialny sposób na „strollowanie” scalperów, którzy od miesięcy paraliżują rynek kart Pokémon.

Boty kontra rzeczywistość

Od ponad roku zakupy na oficjalnej stronie Pokémon Center graniczą z cudem. Nowe dostawy znikają w milisekundy, a zwykli kolekcjonerzy zamiast kart widzą jedynie komunikaty o błędach. Wszystko przez boty, które masowo skupują towar, by później odsprzedać go z ogromnym zyskiem.

Dzisiejszy restock niezwykle popularnej serii Surging Sparks (uważanej za początek obecnego „szaleństwa” na rynku) przyniósł jednak nietypową zmianę. Zamiast standardowych pudełek z 36 pakietami (booster box) w cenie ok. 160$, sklep zaoferował… przymusowy zestaw.

„Fisher Price” w świecie Pokémonów

Każdy booster box Surging Sparks został sztywno połączony z zestawem Pokémon Battle Academy. Cena wzrosła do 180$, a klienci nie mieli wyboru – chcąc kupić pożądane karty, musieli dopłacić 20$ za pudełko, którego nikt z „poważnych” graczy nie chce.

Dlaczego to tak zabawne?

  • Wartość kolekcjonerska zero: Battle Academy to produkt dla absolutnych nowicjuszy. Zawiera tekturowe żetony, planszę i talie z kartami, które nie mają nawet standardowych rewersów ani wersji holograficznych.
  • Przestarzała zawartość: Zestaw nie był aktualizowany od lat i wciąż opiera się na mechanikach z końcówki lat 2010. (karty Pokémon V).
  • Gabaryty: To wielkie, ciężkie pudło, które zajmuje mnóstwo miejsca.
Pokemon

Genialny „troll” czy przypadek?

Dla spekulanta to logistyczny koszmar. Każda zamówiona sztuka oznacza dodatkowe 20$ wydatków na towar, którego praktycznie nie da się odsprzedać z zyskiem. Do tego dochodzi problem z magazynowaniem ogromnych, bezwartościowych pudeł.

Choć rozwiązanie to uderza rykoszetem w zwykłych fanów, paradoksalnie może pomóc lokalnym sklepom z kartami. Właściciele małych punktów, często pomijani przy dostawach na rzecz wielkich sieciówek, mogą odsprzedać zestawy Battle Academy najmłodszym graczom, wychodząc „na swoje”.

Pokemon

Czy to celowa strategia The Pokémon Company, by zniechęcić boty? Trudno powiedzieć, ale widok spekulantów tonących w stertach plastikowych liczników i tekturowych plansz wywołuje u wielu kolekcjonerów szczery uśmiech satysfakcji.

Zobacz także: Rem nowym bohaterem w Deadlock! Sprawdź, jak głosować na kolejnych