Imprezy związane z twórcami internetowymi cieszą się w Polsce ogromną popularnością. Jednym z takich wydarzeń jest seria imprez MeetUp organizowana przez agencję GetHero. Więcej o samej imprezie dowiecie się w poniższej relacji!

Niestety już na dzień dobry czekała na mnie niezbyt miła informacja. Organizacja wydarzenia nie przewidziała zagospodarowania osobnego pokoju dla akredytowanych mediów. Osobne pomieszczenie otrzymali jedynie zaproszeni goście oraz posiadacze niektórych droższych biletów. W związku z tym zmuszony byłem ustawiać przywieziony przeze mnie sprzęt foto oraz wideo na niezbyt wygodnych krzesełkach na trybunie. Niestety ciężko było także chociażby o wolny stolik w holu, więc musiałem w krótkim czasie posiąść tajemną sztukę balansowania gimbala w warunkach polowych. Sprzęt był wypożyczony, więc nie miałem za bardzo okazji się z nim wcześniej zaznajomić. Liczyłem na imprezie na jakiś cichy kącik, w którym mógłbym na spokojnie wszystko poustawiać. Niestety w tym aspekcie się przeliczyłem.

Większość atrakcji imprezy odbywała się na głównej scenie, która prowadzona była na zmianę przez Łukasza Górskiego oraz zaproszonych przez organizację gości specjalnych. Reszta stoisk była w większości poświęcona produktom gastronomicznym, takim jak produkty od firm Coca-Cola, Monte, Guseppe od Dr. Oetkera oraz Wawel. Zajmowały one lwią część strefy wystawienniczej i praktycznie opierały się z grubsza na promocji oraz rozdawaniu konkretnego produktu danej firmy. Na niektórych pojawiły się stoiska z grami, lecz wydawać by się mogło iż zostały dodane po prostu z braku laku oraz braku lepszego pomysłu na zatrzymanie na nich ludzi na dłużej. Ubisoft jako jedyny stricte growy podmiot pojawiło się na imprezie z grą Starlink: Battle for Atlas. Nie było to jednakże nic ambitniejszego od kilku standów z XBOXami oraz wielkiej kanapy, na której o konkretnej godzinie można było zobaczyć jak w grę zagrywa się Rezigiusz.

Forma spotkań z zaproszonymi na imprezę twórcami zaprezentowana została gościom pod postacią MEETINGBOXÓW. Były to stanowiska, na których w określonych godzinach można było zrobić sobie zdjęcie oraz wziąć autograf od konkretnego twórcy z ogłoszonej odpowiednio wcześniej listy. W tym aspekcie także nie pojawiło się nic odkrywczego. Ot zwyczajne taśmowe rozdawanie selfie, autografów, dedykacji oraz krótkich insta story. Niestety imprezy tego typu popadły w pewien marazm i próżno spodziewać się czegoś ciekawego oraz innowacyjnego po ich kolejnych edycjach. Wytworzyła się swoista nisza, którą one zapełniły i dopóki przynosi ona zyski to nic się w tej kwestii diametralnie nie zmieni.

W artykule zostały wykorzystane zdjęcia z oficjalnej galerii wydarzenia MeetUp 2018 – LINK