Firma Roblox Corporation zaprezentowała właśnie swój najnowszy model świata generatywnej sztucznej inteligencji. Narzędzie, które ma pozwalać na tworzenie interaktywnych światów w czasie rzeczywistym, wywołało jednak natychmiastowy skandal. Powód? Pokazowe materiały wyglądają jak kiepska kalka ubiegłorocznego hitu – Clair Obscur: Expedition 33.
„Malowanie” światów promptami
Nowa technologia Robloxa to „model świata warunkowany akcją”, który działa podobnie do pokazanego niedawno projektu Genie od Google. Według oficjalnego komunikatu z 5 lutego, twórcy wewnątrz Roblox Studio będą mogli „malować” otoczenie za pomocą komend tekstowych, obrazów lub wideo, a AI błyskawicznie zamieni je w trójwymiarową przestrzeń gotową do gry.
Problem w tym, że demonstracja technologii, która miała być przełomem, stała się dowodem na bezprawne wykorzystywanie cudzej pracy.
Plagiat „Gry Roku” na oczach wszystkich
Głównym punktem ogłoszenia miała być technologia „generowania 4D”, pozwalająca tworzyć w pełni funkcjonalne obiekty. Jednak to dodatek w formie „modelu świata” przyciągnął najwięcej negatywnej uwagi. W oficjalnym poście na platformie X, Roblox pokazał wygenerowany obraz „kobiety w świecącej jaskini”.
Społeczność graczy błyskawicznie rozpoznała źródło inspiracji. Materiał do złudzenia przypomina:
- Lokację Flying Waters z gry Clair Obscur: Expedition 33.
- Model postaci Maelle, włącznie z jej charakterystycznym strojem.
Choć Roblox twierdzi, że model był trenowany na „własnych danych 3D”, dopisek „w tym” (ang. including) sugeruje, że do bazy trafiły również materiały z zewnątrz. Internauci nie zostawili na firmie suchej nitki, pytając wprost: „Co o tym sądzi studio Sandfall Interactive? Na czym właściwie trenowaliście ten model?”.
Niebezpieczny trend w branży
To już drugi taki przypadek w ciągu ostatnich tygodni. Wcześniej Google ze swoim projektem Genie bez oporów kopiowało estetykę gier Nintendo, takich jak Mario czy Zelda. Mimo że gigant z Kioto odnotował spadek wartości akcji, który analitycy wiążą z premierą Genie, żadna z poszkodowanych firm nie wydała jeszcze oficjalnego oświadczenia prawnego.
Sytuacja z Robloxem jest o tyle dziwna, że firma zdecydowała się „pożyczyć” estetykę od jednej z najbardziej docenianych gier 2025 roku, licząc najwyraźniej na to, że nikt nie zauważy uderzającego podobieństwa. Na razie studio Sandfall Interactive milczy, ale sprawa rzuca ponury cień na etykę narzędzi AI promowanych przez Robloxa.
