Kiedy Geoff Keighley zapowiadał finałowy pokaz gali The Game Awards 2025, widzowie spodziewali się trzęsienia ziemi – nowej gry od Rockstar, zapowiedzi kolejnego Wiedźmina czy choćby powrotu kultowej marki. Zamiast tego, światu objawił się Highguard – hero shooter od studia Wildlight Entertainment. Wybór tej gry na zwieńczenie gali okazał się wizerunkowym samobójstwem, a premiera, która odbyła się pod koniec stycznia 2026 roku, tylko potwierdziła najgorsze obawy graczy.
Marketingowa katastrofa i „Klątwa Geoffa”
Problemy Highguard zaczęły się w sekundzie, w której na ekranie pojawił się pierwszy trailer. Gracze, wygłodniali innowacji, zobaczyli kolejną „generyczną” strzelankę z bohaterami, co natychmiast wywołało falę memów i porównań do spektakularnej porażki, jaką był Highguard.
Sytuację pogorszył fakt, że po zapowiedzi studio na miesiąc zapadło w niemal całkowitą ciszę radiową. Brak nowych materiałów, uboga strona na Steam i fatalna strategia komunikacyjna sprawiły, że Highguard zyskał łatkę gry „martwej już w momencie zapowiedzi”. Jak podaje serwis Windows Central, nawet sami twórcy przyznali później, że trailer nie oddawał unikalnego charakteru produkcji, a umieszczenie ich na końcu TGA – choć prestiżowe – wystawiło ich na nieproporcjonalnie wysoką krytykę.
Statystyki nie kłamią: SteamDB pokazuje brutalną rzeczywistość
Dane z serwisu SteamDB malują ponury obraz debiutu. Choć w szczytowym momencie (All-time Peak) w grę grało blisko 97 000 osób (co na tle wspomnianego Concorda wygląda nieźle), spadek zainteresowania był błyskawiczny.

- Oceny: Highguard zadebiutował z ocenami „Przytłaczająco negatywne” (Overwhelmingly Negative), oscylując wokół zaledwie20-27% pozytywnych recenzji.
- Problemy techniczne: Recenzenci na Steam skarżą się na fatalną optymalizację. Nawet na potężnych konfiguracjach (RTX 4080/5080) gra ma problemy z utrzymaniem stabilnego klatkażu, a oprawa wizualna określana jest jako „rozmyta” (blurry).
- Retencja graczy: Już 12 godzin po premierze baza graczy skurczyła się drastycznie – z 90 tysięcy do około 8-30 tysięcy!
Opinia Kevduita: „Gra jest OK, ale decyzje są tragiczne”
Popularny YouTuber Kevduit, w swoim materiale pt. „I tried 'CONCORD 2′ so you DON’T have to”, rzuca nieco więcej światła na sam gameplay. Jego werdykt? Gra nie jest tak zła, jak sugerują oceny, ale została „zamordowana” przez kilka kluczowych decyzji:
- Format 3v3 na ogromnych mapach: To najczęściej powtarzany zarzut. Mapy są gigantyczne, pełne detali i wierzchowców, ale przy zaledwie sześciu graczach na serwerze, większość czasu spędza się na bieganiu w pustce.
- Problemy z serwerami: Kevduit wielokrotnie doświadczał błędów połączenia, kolejek i „zacięć” (rubber banding), co w grze kompetencyjnej jest niedopuszczalne.
- Tożsamość gry: Highguard próbuje być wszystkim naraz – ma elementy Apex Legends (gunplay), Fortnite (budowanie/niszczenie ścian) i gier typu MOBA(oblężenie bazy). W efekcie sprawia wrażenie „niedopieczonego” miksu.
Mimo to, Kevduit zauważa, że mechanika oblężenia bazy (Warlane Siege) i walka o „Shieldbreakera” (magiczną broń niszczącą tarcze wroga) mają potencjał i potrafią dać frajdę, o ile uda się w ogóle połączyć z serwerem.
Podsumowanie – czy jest szansa na ratunek?
Highguard padł ofiarą zbyt wygórowanych oczekiwań rozbudzonych przez The Game Awards oraz ogólnego zmęczenia rynku gatunkiem hero shooterów. Choć gunplay (za który odpowiadają weterani z Respawn i Call of Duty) jest solidny, techniczne niedopracowanie i puste mapy mogą sprawić, że gra podzieli los swoich poprzedników szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał.
Aktualnie tytuł walczy o przetrwanie, a deweloperzy ze studia Wildlight deklarują, że szukają „rdzennej grupy fanów”. Pytanie brzmi: czy przy tak „czerwonych” recenzjach na Steam ktokolwiek jeszcze da im szansę?
Highguard: Test wiedzy
Sprawdź swoją wiedzę na temat gry Highguard i okoliczności jej premiery.
