Gry battlefield mają to do siebie że czasami potrafią nas negatywnie zaskoczyć. Mimo to cała seria zdobyła nie małą popularność, a duże grono osób już od dawna wyczekuje tej premiery. Mimo że 5 część gry miała być w jakimś stopniu niezawodna i poprawiona to już przed premierą pokazują się pierwsze problemy. Wydaje się, że tak duże studio jak DICE powinno ich uniknąć, jest jednak inaczej.

Mowa tu o ciągle pojawiającym się temacie spadających klatek i braku optymalizacji. Wielu graczy dwoi się i troi, żeby wycisnąć jak najwięcej z gry. Niestety pomimo wielu prób i dobrych chęci niektórzy nie są w stanie pokonać lagów. Podobny problem pojawiał się już w wcześniejszych odsłonach serii.

Kolejnym problemem DICE jest opóźnienie, wydawało nam się że wszystko odbędzie się zgodnie z planem. Niestety na niecały miesiąc przed premierą pojawiła się oficjalna informacja że debiut gry został przesunięty na listopad. Studio zgrabnie to argumentuje tym, że chciało dopracować ostatnie elementy rozgrywki i problemy zgłaszane przez graczy. Miejmy nadzieje że ten miesiąc w coś da i gra okaże się strzałem w dziesiątkę.

Oprócz standardowych poprawek w grze pojawiają się również zmiany których sens może być kwestionowany. Mam tutaj na myśli zmiany dla czatu i cenzura w nim zawarta. Cenzura w BF5 jest o tyle nietypowa że twórcy postanowili zablokować kilka słów, które raczej nie powinny znaleźć się na czarnej liście, mowa tu o „DLC”, „Lag” albo „Laggy”. Za to można wpisać „free DLC”,  albo „black man”. Zobaczymy jak sytuacja rozwinie się w kolejnych tygodniach.