Jeśli liczyliście na smoki, piaski i egzotykę rodem z legend o Zerrikanii – możecie się zdziwić. Wszystko wskazuje na to, że nowe DLC do Wiedźmina 3 nie zabierze nas na koniec świata, tylko cofnie kilka kroków. I to bardzo konkretnie: z powrotem w okolice Velen.

Plotka, która znów rozgrzewa fandom, tym razem wybrzmiała nie na forum ani w anonimowym przecieku, ale podczas livestreamu osoby, która branżę zna od podszewki. A to zmienia dynamikę tej historii.
Plotka, która pachnie prawdą
Iskrą zapalną był komentarz UV o grach, byłego redaktora naczelnego Gry-Online. Podczas niedawnego livestreamu zasugerował on, że owszem – nowe DLC do Wiedźmina 3: Dziki Gon faktycznie istnieje, ale jego lokalizacja jest znacznie bliżej, niż wielu fanów się spodziewało.

Zamiast egzotycznej Zerrikania, pełnej smoków i obcych kultur, mielibyśmy wrócić w rejony dobrze znane, surowe i brudne – w okolice Velen. Bez fajerwerków, bez turystycznej pocztówki. Za to z ciężkim klimatem, który kiedyś zrobił z Wiedźmina legendę.
Dlaczego CD Projekt RED gra bezpiecznie?
To nie jest decyzja z przypadku. Jeśli myśleliście, że CD Projekt RED nagle porzuciło ambicje, to nie do końca. Tu chodzi o rynkową rzeczywistość i chłodną kalkulację.

Rozbudowa istniejącego regionu oznacza jedno: asset reuse. Gotowa infrastruktura świata, sprawdzony world design, znajome biome’y. To szybszy development, mniejsze ryzyko i łatwiejsza integracja z legacy contentem gry, która ma już prawie dekadę na karku. W świecie, gdzie każdy projekt może wymknąć się spod kontroli, to ruch niemal podręcznikowy.
Co więcej, ten DLC nie musi być rewolucją. Wystarczy, że będzie pomostem – czymś, co podtrzyma zainteresowanie marką Wiedźmin, zanim marketingowa machina ruszy pełną parą przy kolejnej odsłonie serii.

A co z Zerrikanią? Plany mogły się zdezaktualizować
Warto przypomnieć: to nie jest pierwszy raz, gdy o tym dodatku słyszymy. O jego istnieniu lata temu pisały zarówno IGN Poland, jak i PPE. Wtedy narracja była zupełnie inna – mowa była o regionie opętanym smokami, zupełnie nowym fragmencie wiedźmińskiego świata.
Problem w tym, że branża gier nie jest betonem. Plany się zmieniają, scope pęcznieje albo się kurczy, a stare koncepcje lądują w szufladzie. To, co było aktualne kilka lat temu, dziś może być nieopłacalne albo zwyczajnie zbędne.
Premiera coraz bliżej, cisza coraz głośniejsza
Najbardziej elektryzujący jest jednak timing. Według krążących informacji DLC miałoby zadebiutować w maju. Bez roku, bez trailera, bez zapowiedzi. Cisza ze strony studia staje się wręcz ogłuszająca.
I tu rodzi się napięcie, które każdy fan zna aż za dobrze. Z jednej strony ekscytacja – bo powrót do Wiedźmina 3, nawet mniejszy, to wciąż wydarzenie. Z drugiej lekkie ukłucie rozczarowania – bo zamiast nowego kontynentu dostaniemy znajome błota.

Piłka jest teraz wyłącznie po stronie CD Projekt RED. Jedno ogłoszenie może uciąć spekulacje albo dolać benzyny do ognia. A my? My możemy tylko odliczać dni i zastanawiać się, czy powrót do Velen okaże się sentymentalnym strzałem w dziesiątkę, czy tylko bezpiecznym ruchem na przeczekanie.
Wiedźmin 3: Nowe horyzonty DLC
Sprawdź swoją wiedzę na temat nadchodzącego DLC do Wiedźmina 3 oraz ogólnej wiedzy o grze.
