Crimson Desert

Myszka Nubi NM1 SE White – Test i recenzja

B078f20e d428 4e56 b744 af4b26e10a5a
Zobacz także: Recenzja zestawu gamingowego: klawiatura Redragon Cyrus Pro + podkładka P046 (wersja anime)

Wstęp

Rynek myszek gamingowych od kilku lat przeżywa cichą rewolucję. To, co jeszcze niedawno było domeną produktów z górnej półki cenowej – piórkowa waga, niezawodna bezprzewodowość, dobre mikroprzełączniki – dziś powoli schodzi do segmentu, który wielu użytkowników może sobie pozwolić bez specjalnego planowania budżetu. W ten trend wpisuje się marka Nubi, która pojawiła się na polskim rynku z propozycją tak agresywną cenowo, że trudno było przejść obok niej obojętnie.

Mysz Nubi NM1 SE to model wejściowy w ofercie producenta i natychmiast przykuwa uwagę: 39 gramów, zamknięta obudowa bez otworów i cena 89 złotych. Sprawdziliśmy, czy za tą kombinacją stoi realny produkt, czy jedynie sprytnie skrojona oferta marketingowa.

Opakowanie i zawartość zestawu

Pudełko jest małe, czarno-białe i pozbawione krzyku – na tylnej ścianie znajdziemy specyfikację techniczną, z przodu render produktu. W środku czeka kompletn zestaw: mysz, odbiornik 2.4G, kabel USB-A do USB-C, czarne grip tape’y w różnych rozmiarach, uniwersalne zapasowe ślizgacze (dots) oraz instrukcja z kartą gwarancyjną. Kabel zasługuje na osobny komentarz, to miękka, oplatana sznurówka, która nie pamięta kształtu i nie stawia oporu podczas ruchów myszą. Jak na ten przedział cenowy bardzo pozytywne zaskoczenie.

Mniej przekonującym pomysłem jest sposób dołączenia odbiornika: zamiast dedykowanej wnęki w spodzie obudowy, dongle przymocowany jest klipsem do kabla. Funkcjonalne? Owszem. Eleganckie? Niespecjalnie.

Waga 39 gramów

Ultralekkie myszy gamingowe kojarzą się z jednym: z dziurami. Perforowana obudowa to od lat niemal obowiązkowy element projektu, gdy producent chce zejść poniżej 50 gramów. Nubi postanowiło pójść inną drogą i trzeba przyznać, że takie rozwiązanie jest poszukiwane przez wielu użytkowników. NM1 SE waży 39 gramów, ma jednolitą, zamkniętą obudowę i kosztuje 89 złotych. Brzmi zbyt dobrze, żeby być prawdą.

Matowe, białe tworzywo sztuczne nie zbiera odcisków palców w takim stopniu, jak błyszczące powierzchnie, a sama obudowa trzyma się dobrze w dłoni, nie czuć żadnych niepokojących trzasków ani luzów. Jedyną ozdobą jest subtelne logo na górnej powierzchni. Estetyka minimalistyczna, stonowana a sprzęt po prostu nie epatuje gamingowym designem, co w tym przypadku traktuję jako zaletę.

Ergonomia i chwyty

Wymiary 119 × 62 × 37 mm sytuują NM1 SE w kategorii myszy małych do średnich, jest wyraźnie mniejsza niż większość biurowych gryzoni, co od razu daje się odczuć przy pierwszym chwycie. Osoby przyzwyczajone do dużych, masywnych konstrukcji mogą potrzebować chwili adaptacji, natomiast użytkownicy z mniejszymi lub średnimi dłońmi powinni poczuć się tu jak u siebie. Mój krótki, damski kciuk dosięga bez problemu do obu bocznych przycisków, co często nawet przy małych konstrukcjach jest niemożliwe.

Sylwetka obudowy jest niskoprofilowa, z delikatnie zaznaczonym garbem w tylnej trzeciej części. Nie jest to agresywne wypiętrzenie, lecz stopniowe, łagodne uniesienie, które podpiera dłoń bez wymuszania konkretnej pozycji. To świadomy wybór projektowy, mysz nie narzuca stylu chwytu, lecz stara się dostosować do użytkownika.

Palm grip sprawdzi się maksymalnie przy średnich dłoniach, większe ręce będą sięgać poza tylną krawędź, co szybko stanie się niekomfortowe. Claw grip to tutaj naturalny środek ciężkości: lekko ugięte palce swobodnie spoczywają na przyciskach, a garb zapewnia podparcie dla nasady dłoni. Fingertip grip jest wykonalny, ale wymaga pewnego przyzwyczajenia, mała powierzchnia kontaktu z tyłem obudowy sprawia, że kontrola nad myszą jest tu bardziej wymagająca.

Boczne powierzchnie mają lekką krzywiznę, która ułatwia pewny uchwyt kciukiem i małym palcem. Matowe wykończenie tworzywa zapewnia przyzwoitą przyczepność nawet przy dłuższych sesjach, gdy dłonie zaczynają się pocić, choć użytkownicy z wyjątkowo wilgotnymi rękami mogą rozważyć naklejki gripowe dołączone w zestawie.

Obudowa jest geometrycznie symetryczna, co mogłoby sugerować neutralność wobec ręki dominującej. W praktyce jednak dwa przyciski boczne umieszczono wyłącznie po lewej stronie to jednoznaczna deklaracja, że NM1 SE jest produktem dla osób praworęcznych. Leworęczni użytkownicy nie znajdą tu wygodnego rozwiązania.

Trzy tryby łączności

Na spodzie obudowy znajdziemy suwak z trzema pozycjami: 2.4G, BT i OFF. Przełączanie między trybami jest natychmiastowe i pewne, suwak ma wyraźne przeskoki i nie ma szans na przypadkowe wyłączenie myszy podczas sesji. To drobny, ale istotny detal.

Tryb 2.4 GHz z polling rate 1000 Hz to opcja dla graczy, przez cały czas testów połączenie pozostawało stabilne, bez mikroprzycięć czy chwilowych zaniknięć sygnału. Warto pamiętać, że dongle najlepiej wpinać bezpośrednio do komputera, a nie przez hub USB – przy zbyt dużej odległości lub przeszkodach między odbiornikiem a myszą stabilność sygnału może się pogorszyć. Bluetooth przyda się przy laptopie lub gdy porty USB są zajęte, odpowiedź myszy jest tu odczuwalnie mniej natychmiastowa niż w trybie 2.4G, ale do pracy biurowej w zupełności wystarczy, a przy okazji wydłuża czas pracy na baterii. Tryb przewodowy z kablem USB-C o długości 1,5 m domyka trójkę, szczególnie przydatny, gdy bateria zaczyna się kończyć w środku rozgrywki lub gdy zależy nam na absolutnie zerowym opóźnieniu.

Bateria

Akumulator o pojemności 230 mAh to wartość, która na papierze może budzić wątpliwości i słusznie, bo nie jest to pojemność, którą da się chwalić. W praktyce jednak producent deklaruje 25 godzin pracy w trybie 2.4G i 45 godzin w trybie Bluetooth, a liczby te okazują się realistyczne przy umiarkowanej intensywności użytkowania. Przy ośmiogodzinnych dniach pracy tryb bezprzewodowy wytrzymuje 3–4 dni, zanim sięgniemy po kabel. Gracze grający długimi, intensywnymi sesjami mogą odczuć baterię jako pierwszą rzecz, która ogranicza komfort użytkowania w tym modelu.

Po lewej stronie obudowy znajdziemy dyskretną diodę LED, która pełni rolę wskaźnika stanu baterii. Jej język jest prosty i czytelny: migający czerwony sygnalizuje niski poziom naładowania i konieczność sięgnięcia po kabel, stały czerwony informuje o trwającym ładowaniu, a stały zielony potwierdza, że bateria jest naładowana w pełni.

Sensor PAW3311

PAW3311 to nie jest sensor, który znajdziemy w produktach flagowych, ale to jednostka o dobrze rozpoznanej i przewidywalnej charakterystyce, doceniana za stabilność. Maksymalne 12 000 CPI, prędkość śledzenia 300 IPS i akceleracja 35G to liczby wystarczające dla zdecydowanej większości zastosowań, w tym dynamicznych gier FPS przy typowych czułościach rzędu 400–1600 CPI.

8b56942b 32e8 4258 91d3 fce8cca1cbd

Sensor PAW3311 charakteryzuje się typowo wyższym LOD niż flagowe jednostki wynoszącym zwykle 2–3 mm i nie ma możliwości jego regulacji z poziomu aplikacji. W praktyce oznacza to, że po każdym oderwaniu myszy od podkładki kursor może przez chwilę rejestrować ruch, zanim mysz całkowicie przestanie śledzić. Jest to szczególnie odczuwalne w grach FPS, gdzie częste podnoszenie myszy podczas resetowania celowania to standard. Użytkownicy preferujący niskie czułości i agresywny styl grania powinni mieć to na uwadze.

Przyciski i scroll

Mikrowyłączniki Huano Blue Shell White Dot z deklarowaną żywotnością 20 milionów kliknięć dają wyraźny, taktylny feedback. Klik nie jest ani zbyt twardy, ani zbyt gąbczasty, mieści się w strefie komfortu zarówno dla graczy, jak i dla osób spędzających przy komputerze wiele godzin w pracy. Siła nacisku jest powtarzalna i przewidywalna, co przekłada się na pewność działania w kluczowych momentach rozgrywki. Nie odnotowałam żadnego trzaskania obudowy ani efektu „pre-travel” przed aktywacją a przyciski reagują dokładnie tam, gdzie się tego spodziewamy. Jedyny minusik w tym przypadki to dźwięk kliknięć, trochę za głośny, brzmiący pusto i zmieniający się w zależności od obszaru klawisza.

9a1c43cc df74 4781 ae6e 0571a6ee8a

Rolka scroll z enkoderem F-Switch ma wyraźne, dobrze wyczuwalne stopniowanie, każde kliknięcie kółka jest odczuwalne i bardzo delikatnie słyszalne w odpowiednim stopniu, bez irytującego stukania. Przypadkowe przewinięcia podczas szybkich ruchów myszą to problem, który tutaj nie występuje. Skok przycisków bocznych jest krótki i pewny.

Oprogramowanie

Aplikacja desktopowa Nubi ma przejrzystą strukturę z czterema najważniejszymi sekcjami w bocznym menu: Homepage, Mouse Button, Mouse Config i Macro.

Ekran główny pokazuje podgląd myszy wraz z aktualnym poziomem naładowania baterii i trybem połączenia. W zakładce Mouse Config ustawimy do sześciu poziomów DPI – domyślnie skonfigurowanych jako 800, 1200, 2000, 5000, 8000 i 12 000 – oraz polling rate w czterech wariantach: 125, 250, 500 lub 1000 Hz. Dostępne są też ustawienia trybu uśpienia i opcja wybudzenia ruchem. Zakładka Mouse Button pozwala na pełne przemapowanie wszystkich sześciu przycisków myszy, a całą konfigurację można zapisać w jednym z czterech profili z możliwością importu i eksportu. Edytor Macro umożliwia nagrywanie sekwencji z kontrolą opóźnień i trybów pętli.

Interfejs nie jest spolszczony, ale układ jest na tyle czytelny, że orientacja w opcjach nie sprawia trudności. Warto jednak odnotować kilka praktycznych zastrzeżeń. Instrukcja obsługi wskazuje wyłącznie system Windows jako obsługiwany mimo że w paczce do pobrania pojawia się również plik przeznaczony dla macOS. Użytkownicy Apple mogą więc trafić na niedziałające oprogramowanie bez żadnego ostrzeżenia na etapie pobierania albo odwrotnie, miło się zaskoczyć. Drugi istotny fakt: aplikacja nie obsługuje połączenia Bluetooth, konfiguracja jest możliwa wyłącznie po podłączeniu kablem USB lub przez odbiornik 2.4G. Dla użytkowników korzystających na co dzień z trybu Bluetooth oznacza to konieczność każdorazowego przełączania połączenia przy zmianie ustawień.

Stosunek jakości do ceny

89 złotych za bezprzewodową mysz z polling rate 1000 Hz, stabilnym sensorem optycznym, solidnymi mikrowyłącznikami, elastycznym kablem w zestawie i wagą 39 gramów to kwota, przy której trudno pozostać obojętnym. Owszem, bateria jest skromna, sensor nie jest flagowy, a firmware ma swoje przypadłości. Ale żaden z tych kompromisów nie pojawia się znienacka: są proporcjonalne do ceny i uczciwie wpisują się w to, czego można od produktu w tym segmencie oczekiwać.

Nubi NM1 SE nie udaje flagowca. Jest tym, czym jest czyli przemyślanym produktem budżetowym, który dostarcza to, co obiecuje. Dla użytkownika, który szuka lekkiej, bezprzewodowej myszy do grania i pracy, a nie chce przepłacać za logo lub zbędne funkcje – to jeden z uczciwszych zakupów na rynku.

Df9e733e 741d 40ea 80d1 6944c473d

Podsumowanie

Nubi NM1 SE wychodzi z tej recenzji z głową wysoko. 39 gramów bez perforacji, trzy tryby łączności, sprawdzony sensor, przyjemne mikroprzełączniki i rozbudowane oprogramowanie – wszystko to zmieściło się w cenie, za którą trudno gdzie indziej dostać cokolwiek porównywalnego.

Wady są realne, brak wnęki na dongle utrudnia mobilne użytkowanie, bateria nie bije rekordów, sensor nie powala na kolana. Żadna z tych kwestii nie jest jednak dyskwalifikująca to kompromisy, które mieszczą się w logice produktu wycenionego na 89 złotych.

Jeśli masz małe lub średnie dłonie, jesteś praworęczny i szukasz lekkiej, bezprzewodowej myszy do codziennej pracy oraz okazjonalnego grania Nubi NM1 SE zasługuje na poważne potraktowanie.

Zobacz także: Fractal Design Scape – recenzja słuchawek o skandynawskim sznycie
Rekomendacje
Dobra cena
Jakość
Zalety
  • + 39 gramów bez dziur
  • + Przełączniki Huano Blue Shell White Dot
  • + Czytelny wskaźnik LED
  • + Oprogramowanie
  • + Trzy tryby łączności
  • + Zapasowe ślizgacze i naklejki gripowe
  • + Niska cena
Wady
  • Mała bateria
  • Brak wnęki na odbiornik
  • Przeciętny sensor
84
OCENA

Komentarze

Bądź pierwszy i zostaw komentarz!

Dodaj komentarz

0/300