Pearl Abyss sprzedało ponad 3 miliony kopii Crimson Desert. Zrobiło to w zaledwie kilka dni. Mimo to, prezes firmy publicznie przyznaje się do porażki. Co ciekawe, nie chodzi o drobne błędy techniczne. Chodzi o fabułę, czyli kręgosłup całej gry dla jednego gracza. Ten finansowy sukces maskuje więc głębsze problemy produkcyjne i toksyczną atmosferę w studiu.
Opowieść pisana na kolanie
Prezes Jin Young przyznał wprost, że rozumie rozczarowanie graczy. Stwierdził, że jego zespół „mógł spisać się lepiej” w kwestii fabuły. Oficjalne tłumaczenie jest proste i wygodne. Studio skupiło się na rozgrywce, ponieważ w tym czuje się rzekomo najlepsze. W rezultacie historia została potraktowana po macoszemu. Zespół próbował nadrobić braki w ostatniej chwili, co pokazuje chaos w zarządzaniu. Twarde fakty są jednak gorsze. Zgodnie z doniesieniami, fabułę zatwierdzono w ostatnim możliwym momencie.
To nie jest zwykłe potknięcie. To symptom choroby.
Toksyczna kultura „yes men”
Jeden z deweloperów ujawnił prawdziwe kulisy tej porażki. Okazuje się, że za słabą historią stały wewnętrzne konflikty i niezdrowa atmosfera. Według przecieków, w firmie panowała kultura „yes men”. W efekcie nikt nie chciał lub nie mógł zgłaszać krytycznych uwag do projektu. Taki model pracy prowadzi w prostej linii do katastrofy, którą teraz obserwujemy. Prezes mówi o skupieniu na rozgrywce, ale ta również zbiera cięgi. Gracze krytykują sterowanie oraz obecność rozwiązań opartych na AI. Obietnica poprawy brzmi jak standardowa formułka PR-owa.
Historia projektu również rzuca światło na jego problemy. Crimson Desert miało być pierwotnie grą MMORPG. Stanowiło kontynuację Black Desert Online. Dlatego w grze dla jednego gracza wciąż widać projektowe naleciałości z sieciówki. To nie jest artystyczna wizja. To recykling starych i niedopasowanych pomysłów.
Przyszłość nie wygląda wcale lepiej. Pearl Abyss rozważa stworzenie portu na Switch 2. Już teraz firma przyznaje, że „będzie musiała z czegoś zrezygnować”, aby gra zadziałała. To wygodna, przygotowana z góry wymówka na przyszłe kompromisy jakościowe. Studio sugeruje też, że oceny gry rosną z czasem. Być może gracze po prostu przyzwyczajają się do wad produktu, za który zapłacili pełną cenę.

Komentarze
Bądź pierwszy i zostaw komentarz!