Onionite V2 to druga odsłona jednej z bardzo mocno kojarzonych klawiatur na naszym rynku. Pierwszy model narobił sporo hałasu: TKL z aluminiową obudową, gasket-mountem, hot-swapem, sensownym wyciszeniem, bardzo uczciwą cebulową ceną i to we współpracy z technologicznymi inflencerami. Wersja V2 nie próbuje wszystkiego zburzyć i zbudować od nowa, zamiast tego poprawia szczegóły, które użytkownicy i recenzenci punktowali wcześniej, dorzuca trochę smaczków i pakuje to wszystko w odświeżoną ale spójną z pierwszą wersją, czarną stylistykę z fioletowymi akcentami.
Jeśli miałabym ją streścić jednym zdaniem: o klawiatura dla osób, które dużo grają, sporo piszą, lubią mieć zapas możliwości modowania, ale niekoniecznie chcą od razu bawić się w pełnego customa. Zapraszam do lektury recenzji.

Unboxing i pierwsze wrażenie
Tutaj naprawdę warto się zatrzymać, bo w tym segmencie cenowym pełny pakiet wciąż nie jest normą. Duża część mechaników kończy na kablu, prostym pullerze i kartce z gwarancją, a resztę jak zapasowe switche, elementy do serwisu, dodatki itp. użytkownik musi ogarniać sam. Onionite V2 podchodzi do tematu bardziej profesjonalnie.

W pudełku dostajemy:
- osłonę przeciwkurzową, jeśli klawiatura stoi na biurku cały czas, to taki cover potrafi oszczędzić sporo sprzątania, zwłaszcza przy otwartej konstrukcji, gdzie pył i drobinki lubią wpadać między klawisze,
- narzędzie do zdejmowania keycapów i wyciągania switchy,
- dodatkowe przełączniki i co ważne, to nie jest tylko zapas na wypadek awarii. Dostajemy dwa przełączniki Amethyst oraz dwa inne do porównania, dzięki czemu możemy na własnych palcach sprawdzić różnice i np. zdecydować, czy pod spację albo enter nie wolimy innego charakteru pracy, zanim wydamy pieniądze na pełny komplet switchy,
- alternatywne keycapy (ESC i spacja)
- elementy związane z gasket-mount (zapasowe sprężynki, śrubki i gumki), które zwykle pojawiają się dopiero w droższych konstrukcjach,
- kabel USB-A do USB-C o długości ~1,8 m, sensownie wykonany, w oplocie i dopasowany wizualnie (to drobiazg, ale przy czarnej klawiaturze i fioletowych akcentach całość wygląda spójnie),
- drukowane materiały z rozpisanymi skrótami i funkcjami. To naprawdę praktyczne i nie musimy szukać na necie ani zgadywać, co jest pod jaką kombinacją FN.
Onionite V2 jest przyjazna dla dwóch grup użytkowników jednocześnie. Fani plug&play dostają porządnie wyposażony zestaw i nie muszą nic dokupować. A jeśli ktoś ma ochotę pobawić się hot-swapem, sprawdzić różne switche na kilku klawiszach albo po czasie wejść w delikatne mody start jest dużo łatwiejszy, bo wszystko potrzebne mamy już pod ręką.



Dobre pierwsze wrażenie robi też samo opakowanie. W wersji V2 producent poszedł w ciemniejszą, estetykę, pudełko jest utrzymane w czerni i od razu sygnalizuje, że to druga generacja. Nie ma tu przesadnego kombinowania z formą, ale całość jest schludna i spójna z tym, jak wygląda klawiatura po wyjęciu. W środku wszystko jest sensownie zabezpieczone: klawiatura dostaje ochronny worek i plastikowy dust-cover, a dodatki nie latają luźno po kartonie. Do tego dochodzi wspomniana już wcześniej drukowana ściąga z rozpisanym layoutem, skrótami i funkcjami.

W Onionite V2 zmienił się też drobiazg, który… wcale nie jest taki drobny, jeśli znasz historię tej serii: cebulka na ESC. W pierwszej edycji była klasyczna, żółta i od początku pełniła rolę znaku rozpoznawczego – trochę żartu, trochę symbolu polskiej opłacalności. Teraz producent podmienił ją na fioletową wersję (moją ulubioną odmianę cebuli!). To prosty, ale trafiony zabieg, bo z jednej strony zachowuje charakter Onionite bez tego byłaby po prostu kolejną czarną TKL-ką, a z drugiej subtelnie odświeża klimat i pasuje do fioletowych akcentów w środku. Jeśli ktoś lubi takie smaczki (ale w ogóle jest fanem cebuli) to na pewno mu się spodoba. Jeśli nie to producent dorzuca alternatywny keycap, więc można schować cebulę do pudełka i cieszyć się maksymalnie neutralnym ESC.

Najważniejsze dane
Onionite V2 to klawiatura w formacie TKL (80%) czyli bez bloku numerycznego, za to z pełnym rzędem F i klasyczną sekcją nawigacyjną. Mamy tu:
- połączenie przewodowe przez USB-C,
- autorskie przełączniki liniowe g3ms Amethyst,
- hot-swap kompatybilny z przełącznikami 3- i 5-pin,
- pełne podświetlenie RGB,
- anti-ghosting z N-key rollover,
a do tego konstrukcję opartą na gasket-mount z wielowarstwowym wyciszeniem i fabrycznie smarowanymi stabilizatorami. Całość zamknięta jest w ciężkiej, aluminiowej obudowie, która dociąża klawiaturę do okolic 1300 gramów a to dużo jak na TKL, ale tutaj działa to na plus: klawiatura ani drgnie na biurku.
W momencie premiery mówiło się o cenie w okolicach 249 zł. To raczej sprzęt z kategorii opłacalny, ale wymagający, bo konkurencja w tym segmencie już nie śpi. Dlatego dziś nie wystarczy mieć RGB i hot-swap; liczy się to, jak grają stabilizatory, jak brzmi konstrukcja, jak działa oprogramowanie i czy klawiatura sprawdza się w swojej pracy.
Specyfikacja techniczna:
Producent: Dark Project
Rozmiar: 80% (TKL)
Typ: Mechaniczna
Przełączniki: g3ms Amethyst
Typ przełączników: Liniowe
Sekcja numeryczna: Nie
Podświetlenie klawiszy: Tak
Typ podświetlenia: Wielokolorowe (RGB)
Hot-Swap: Tak
Złącza: USB-C
Kolor: Czarny
Długość przewodu: 1.8m
Zasilanie: Przewód USB-C
Materiał obudowy: Tworzywo sztuczne, Aluminium
Pozostałe informacje: Keycapy ABS, N-Key Rollover
Łączność: Przewodowa
Konstrukcja
Na pierwszy rzut okna Onionite V2 wygląda jak bardziej stonowana, czarna wersja znanej konstrukcji, ale najciekawsze rzeczy dzieją się wewnątrz. Producent nie rusza fundamentów, tylko je dopracowuje.
Sercem klawiatury pozostaje gasket-mount. Cały środek czyli plate z przełącznikami i PCB jest zawieszony na elastycznych elementach, dzięki czemu podczas pisania całość pracuje delikatnie, a uderzenia są miękkie i sprężyste. Ten konkretny wybór konstrukcyjny mocno zbliża Onionite V2 do klawiatur z droższej półki cenowej.

Do tego dochodzi wielowarstwowe wygłuszenie piankami (w tym PORON). W praktyce oznacza to, że dźwięk nie odbija się po pustej obudowie jak w puszce, tylko jest tłumiony i porządkowany a brzmienie jest bardziej skupione, bez pogłosu. W efekcie klawiatura nie przenosi irytujących rezonansów na biurko.
Zastosowany plate z poliwęglanu jest nieco sztywniejszy niż w poprzedniku. To rozsądne posunięcie: konstrukcja wciąż ma przyjemną elastyczność, natomiast sama obsługa hot-swapa jest mniej problematyczna. Dodatkowo producent uprościł też dół obudowy usuwając niepotrzebne śrubki co w praktyce oznacza łatwiejsze rozkręcanie.
Open floating i czyszczenie
Onionite V2 ma dość otwartą, oddychającą konstrukcję open floating – widać więcej przełączników i tego, co dzieje się pod keycapami, niż w klawiaturach z wysoką, pełną ramką. Wizualnie działa to na plus, bo podświetlenie ma więcej przestrzeni i potrafi wyglądać po prostu efektowniej a światło ładniej rozlewa się wokół klawiszy i nie jest tak mocno zamknięte w obudowie. Trzeba jednak pamiętać o drugiej stronie medalu. Taki układ oznacza, że kurz, okruszki czy drobne paprochy łatwiej trafiają w okolice plate’a i przestrzenie między elementami, a to już nie zawsze da się ogarnąć jednym przetarciem. Właśnie dlatego osłona przeciwkurzowa dołączona do zestawu ma sens i realnie pomaga utrzymać klawiaturę w porządku, zwłaszcza gdy stoi na biurku cały czas.

Przełączniki g3ms Amethyst
Zastosowane w Onionite V2 g3ms Amethyst to przełączniki liniowe, które celują w dość uniwersalny profil. Deklarowana siła potrzebna do aktywacji oscyluje wokół 45 g a punkt aktywacji plasuje się w rejonie ~1,8 mm. Brzmi to jak klasyczna, bezpieczna specyfikacja i w praktyce tak właśnie jest.
Najważniejsze nie są jednak liczby, tylko wrażenia pod palcem. Przede wszystkim transparentna obudowa przełącznika robi świetną robotę w połączeniu z podświetleniem. Diody nie przebijają się przez plastik na siłę, tylko równomiernie rozświetlają wnętrze, przez co RGB wygląda czyściej i efektowniej. Do tego dochodzi fabryczne smarowanie, klawisze poruszają się gładko, nie słychać suchych przeskoków ani chrobotania plastiku, które potrafią zniszczyć pierwsze wrażenie nawet w droższych konstrukcjach.

Charakter tych switchy jest naprawdę czysto liniowy i nie ma wyczuwalnego progu aktywacji. Pod palcem czuć płynną drogę w dół, co sprzyja szybkim reakcjom w grach i równemu, powtarzalnemu rytmowi pisania.
Na plus wypadają też dodatkowe przełączniki w zestawie. Dzięki nim możesz w kilka minut sprawdzić na żywo różnicę między Amethyst a innymi wariantami, założyć coś cięższego pod spację czy enter i zdecydować, czy jest sens kupować pełen komplet przełączników pod większy mod. Dokładnie do przetestowania dostajemy ultra cichy, liniowy g3ms Voidstone oraz taktylny g3ms Azure.
Stabilizatory i spacja
Duże klawisze to zawsze miejsca, na których najlepiej widać, czy producent odrobił lekcje. W Onionite V2 zastosowano stabilizatory typu plate-mount, które są fabrycznie smarowane. Efekt jest taki, jak być powinien, nie ma metalicznego brzęczenia, nie słychać brzdękania przy każdym wciśnięciu, a klawisze zachowują przyjemnie stonowany, przytłumiony dźwięk.

Ciekawostką jest to, że duże klawisze brzmią odrobinę inaczej niż reszta. Ale nie tak jak zazwyczaj głośno i pusto tylko ciszej, bardziej matowo. Wynika to z połączenia smarowania, wyciszenia i a przypadku spacji jeszcze dodatkowego wypełnienia pianką pod nakładką. Dla większości użytkowników będzie to odczuwalne jako zaleta, bo spacja nie dominuje dźwiękowo całej klawiatury, ale jeśli lubisz idealnie równy, jednorodny ton na wszystkich klawiszach, różnica może zwrócić Twoją uwagę.

Całościowo, dzięki gasket-mountowi, piankom i autorskim przełącznikom, kultura pracy Onionite V2 jest bardzo wysoka jak na swoją półkę cenową. To klawiatura, którą da się spokojnie użytkować późnym wieczorem, nie budząc połowy bloku.
Keycapy
W Onionite V2 producent trzyma się sprawdzonego zestawu: keycapy z ABS wykonane w technologii double-shot. W praktyce oznacza to, że legendy nie są nadrukiem nie ulegną wytarciu. ABS ma jednak swoje plusy i minusy. Z czasem potrafi złapać charakterystyczny połysk na najczęściej używanych klawiszach. Z drugiej strony, jakość wykonania tych nakładek wypada bardzo solidnie, a zastosowany profil CSA jest po prostu wygodny w codziennym użyciu, palce naturalnie układają się na klawiszach, krawędzie nie są agresywne, a całość sprzyja dłuższym sesjom.

Są też dwa praktyczne detale, które warto podkreślić. Po pierwsze, podświetlenie przechodzi przez znaki na większości klawiszy, co nadal nie jest oczywistością w tej półce cenowej szczególnie w konstrukcjach, które stawiają na mocniejszy design kosztem czytelności. Po drugie, ciemna kolorystyka ma swoje konsekwencje: na niektórych klawiszach z dłuższymi opisami (zwłaszcza w blokach funkcyjnych) podświetlenie liter może wyglądać minimalnie mniej równo lub mniej wyraziście. To raczej kosmetyka, która nie przeszkadza w użytkowaniu, ale jeśli ktoś ma oko do detali i lubi idealnie równe legendy, na pewno to zauważy.
Ergonomia i kąt nachylenia
Tu Onionite V2 budzi mieszane odczucia i to nie dlatego, że coś jest zrobione źle, tylko dlatego, że wchodzi w grę po prostu preferencja.
Po pierwsze, klawiatura jest bardzo stabilna. Wysoka waga i aluminiowy korpus sprawiają, że nawet przy dynamicznym graniu nie ma mowy o niekontrolowanym przesuwaniu po biurku. Po drugie, nie dostajemy klasycznych rozkładanych nóżek z zakresem regulacji kąta. Producent przewidział inne rozwiązania czyli stopki z jednym kontem nachylenia.
Druga kwestia to gasket-mount i elastyczność konstrukcji. Przy normalnym, spokojnym pisaniu ugięcie jest subtelne, ale jeśli masz tendencję do mocniejszego dociśnięcia klawiszy, wyczujesz, że środek konstrukcji reaguje i jest to zamierzony efekt, a nie wada. Dla wielu osób będzie to właśnie powód, dla którego klawiatura wydaje się bardziej komfortowa, ale jeśli wolisz sztywne klawiatury, możesz uznać ten efekt za zbyt miękki.

Podświetlenie
W porównaniu z pierwszą wersją, Onionite V2 robi krok do przodu w kwestii RGB. Transparentna obudowa przełączników, zmiany wewnątrz konstrukcji i lepsze rozprowadzenie światła sprawiają, że efekty są wyraźniejsze, bardziej intensywne i zwyczajnie przyjemniejsze dla oka. Kolory są dobrze nasycone, a biały wypada zaskakująco poprawnie bez kolorowych tonów.



Z poziomu klawiatury można przełączać się między wieloma efektami i regulować jasność, a precyzyjne ustawienia dostępne są w oprogramowaniu.
Oprogramowanie w przeglądarce
Zamiast klasycznej aplikacji instalowanej na dysku, Onionite V2 korzysta z konfiguratora uruchamianego w przeglądarce. To rozwiązanie, które na pierwszy rzut oka jest bardzo wygodne. Nie zaśmiecamy systemu kolejnym programem, nie musimy pamiętać o instalacji na każdym komputerze, na którym chcemy korzystać z klawiatury, a dostęp do ustawień mamy praktycznie z każdego miejsca.






Sam interfejs jest sensownie poukładany, osobne zakładki odpowiadają za mapowanie klawiszy, makra, konfigurację RGB czy funkcje stricte gamingowe. Nie trzeba przekopywać się przez pięć poziomów menu, żeby dotrzeć do podstawowych opcji. Dodatkowo do wyboru mamy język polski.
Jest jednak jedno „ale”, o którym warto powiedzieć wprost: takie rozwiązanie jest świetne, dopóki mamy dostęp do internetu i pracujemy na otwartym systemie. Na komputerze firmowym albo przy braku sieci konfigurator nie zadziała. Na szczęście klawiatura potrafi zapisywać profile w swojej pamięci.
Snap Tap
Jednym z ciekawszych dodatków jest funkcja Snap Tap, skierowana głównie do osób grających w dynamiczne gry, zwłaszcza FPS-y. W praktyce pomaga ona przy szybkich zmianach kierunku. Zamiast wymagać idealnie czystego zwolnienia jednego klawisza, klawiatura potrafi priorytetyzować ostatnie wciśnięcie, co zmniejsza efekt przyhamowania postaci przy niedokładnym sterowaniu.

To nie jest magiczny przełącznik, który nagle zrobi z kogoś mistrza aimu, ale realne ułatwienie w trakcie dynamicznych gier.
Podsumowanie i werdykt
Dark Project Onionite V2 to klawiatura, która bardzo świadomie gra na tym, co dziś liczy się w segmencie dla graczy, ale już trochę wybrednych. Za 249 zł dostajemy TKL-a z porządną, ciężką obudową, gasket-mountem, dobrze wytłumionym wnętrzem, fabrycznie ogarniętymi stabilizatorami i liniowymi switchami, które nie wymagają żadnych obowiązkowych działań na dzień dobry. Do tego dochodzi hot-swap, rozsądne oprogramowanie w przeglądarce, funkcje typowo pod FPS-y i naprawdę bogaty zestaw akcesoriów. W tej cenie to zestaw, którego konkurencji nie zawsze udaje się dowieźć.
Nie jest to sprzęt pozbawiony kompromisów, keycapy z ABS nie przekonają fanów PBT, a brak klasycznych, rozkładanych nóżek może zaboleć osoby lubiące płaskie klawiatury. Do tego dochodzi lekko gumowy charakter gasket-mountu, który jedni odbiorą jako przyjemną miękkość, a inni jako zbytnią uległość konstrukcji. Ważne, że te cechy są przewidywalne. Wiemy gdzie są ograniczenia i łatwo ocenić, czy pasują do naszych preferencji, nie są to niespodzianki wynikające z błędów tylko konkretne cechy zastosowanych technologii.
Jeśli szukasz klawiatury TKL, która ma być solidną bazą, od razu dobrze brzmi, daje pole do eksperymentów z przełącznikami i nie wymaga dopłacania za podstawowe rzeczy, Onionite V2 broni się bardzo mocno.

- + bardzo bogaty zestaw dodatków
- + smarowane switche i stabilizatory
- + dobre wyciszenie
- + hot-swap (3/5 pin)
- + czyste RGB
- + webowe oprogramowanie
- + Snap Tap
- – brak klasycznych nóżek
- – keycapy ABS (mimo że jakościowo dobre)
