Gra MindsEye zapisała się w historii 2025 roku jako najgorzej oceniana produkcja segmentu AAA. Jednak Mark Gerhard, prezes studia Build a Rocket Boy, ma na to własne wyjaśnienie: to nie błędy deweloperów, a zorganizowany sabotaż. Gerhard twierdzi, że wydał milion euro na śledztwo, które miało wykazać istnienie spisku przeciwko jego firmie.
Powrót zza grobu? Statystyki mówią co innego
Mimo fatalnego debiutu w czerwcu 2025 roku, studio podjęło próbę ratowania tytułu. W minionym tygodniu wypuszczono potężną aktualizację poprawiającą wydajność, grafikę i dźwięk. Gerhard dumnie ogłosił, że studio „słucha graczy i działa szybko”.
Efekt? Dane z serwisu SteamDB są bezlitosne. Po aktualizacji w grze bawiło się zaledwie 48 graczy jednocześnie – to wzrost o 27 osób względem stanu sprzed łatki, ale wciąż wynik katastrofalny dla gry o takim budżecie. Przypomnijmy, że stan techniczny MindsEye był tak zły, że PlayStation zdecydowało się na rzadki krok i oferowało graczom zwroty pieniędzy.

Szpiegostwo, „gangsterzy” i milion euro na śledztwo
Zamiast uderzyć się w pierś, prezes Build a Rocket Boy przeszedł do ofensywy. Podczas prywatnego spotkania, którego nagrania wyciekły do redakcji Insider Gaming, Gerhard przedstawił sensacyjną teorię. Twierdzi on, że „pewna wielka amerykańska korporacja” opłaciła platformę Ritual Network (którą nazwał „bandą gangsterów”), aby zniszczyć reputację studia.
W spisek mieli być zamieszani:
- Influencerzy (m.in. niejaki Cyberboi),
- Dziennikarze gamingowi,
- Własni pracownicy studia.
Gerhard zapowiedział, że winni zostaną pozwani za szpiegostwo i sabotaż. Co więcej, planuje zemstę w dość nietypowy sposób – nazwiska rzekomych sabotażystów mają pojawić się w grze jako cele w misjach szpiegowskich. „Opowiedzmy społeczności tę historię, zanim trafi na salę sądową. Bawmy się tym” – miał powiedzieć prezes.
Inwigilacja w biurze i „brak duszy” w grze
Atmosfera w studiu staje się coraz gęstsza. Gerhard przyznał, że wprowadził „zaawansowane oprogramowanie cyberbezpieczeństwa” do monitorowania pracowników. Tłumaczy to koniecznością ochrony przed „nożem w plecy”, ale dla wielu obserwatorów zakrawa to na paranoję.
W tle tych rewelacji pojawia się również nazwisko dyrektora gry, Leslie’ego Benziesa, które rzekomo znalazło się w najnowszych dokumentach powiązanych ze sprawą Epsteina, choć studio odcina się od łączenia tych faktów z rzekomym sabotażem gry.
Czy spisek faktycznie istnieje?
Choć rzecznik Build a Rocket Boy potwierdza, że firma posiada dowody na „skoordynowaną kampanię mającą na celu zniszczenie ich reputacji”, krytycy pozostają sceptyczni. Większość recenzentów i graczy jest zgodna: MindsEye w dniu premiery było po prostu niedopracowane, pełne błędów i pozbawione „duszy”. Trudno uwierzyć, że tysiące graczy na całym świecie potrzebowało łapówki, by zauważyć, że gra jest niegrywalna.
