Vampire Crawlers siedzi między dwoma krzesłami i w końcu spada

Vampire Crawlers siedzi między dwoma krzesłami i w końcu spada
Zobacz także: inZOI: Character Studio – Najnowsza aktualizacja.

Gra karciana udająca akcję w czasie rzeczywistym brzmi jak plan. Demo pokazuje, że tempo jest, ale decyzji już nie bardzo.

Tempo jest prawdziwe, reszta tylko wygląda

Vampire Crawlers robi jedną rzecz dobrze od pierwszych minut. Karty aktywują się natychmiast po kliknięciu. Nie trzeba czekać na animację, nie ma pauzy na efektowny gest. Klikasz i działa. W efekcie tempo faktycznie przypomina grę akcji, mimo że nadal patrzymy na talię kart.

To oznacza, że gra premiuje szybkie sekwencje. Zwłaszcza że system kombosów opiera się na prostym ciągu kosztów many. Najpierw karta za 1 punkt, potem za 2, potem za 3. Jeśli zachowasz kolejność, kolejna karta dostaje solidne wzmocnienie. Nieważne, czy to obrażenia, dobór kart czy wzmocnienie postaci. Mechanizm jest jasny i od razu czytelny.

YouTube video thumbnail

Problem w tym, że na czytelności się kończy.

Kombosy dają siłę, ale zabierają decyzje

Kombosy są nie tyle przydatne, co obowiązkowe. Bez nich późniejsze starcia po prostu się nie kleją. Gra wyraźnie chce, żebyś był potężny, co jest bezpośrednim ukłonem w stronę Vampire Survivors. Różnica polega na tym, że tutaj ta siła jest zaprogramowana z góry.

Każdą kartę można ulepszyć tylko raz. Koniec. Nie ma stopniowego wzrostu, nie ma kaskady decyzji. Wkładasz klejnot ulepszenia w jedno gniazdo i temat zamknięty. Klejnot może podwoić obrażenia, dobrać kartę, zwrócić kartę na rękę albo dodać wzmocnienie. Są też rzadkie klejnoty ewolucji, które zmieniają działanie karty, ale to nadal nie jest pole do eksperymentów.

W praktyce sprowadza się to do składania talii według instrukcji. Gra nie nagradza kombinowania, tylko poprawne wykonanie schematu.

Talia rośnie, kontroli brak

Kiedy talia jest już napakowana doborem kart i wzajemnie wzmacniającymi się efektami, da się robić duże zagrania. W takich momentach Vampire Crawlers faktycznie dotyka tego poczucia mocy, z którego znane jest źródło inspiracji. Zwykle dzieje się to podczas walk z falami przeciwników przy bossach.

Tyle że zaraz potem gra sama sobie przeszkadza. Jej poszarpana struktura przerywa tempo, które wcześniej tak dobrze zbudowała. Jako adaptacja doświadczenia z Vampire Survivors jest niepełna. Jako gra karciana jest zbyt płytka.

Vampire crawlers

Najbardziej boli drobiazg, który szybko urasta do rangi problemu. Nie da się odrzucać nagród kartowych. Przynajmniej w demie. To oznacza, że nie możesz przycinać talii ani kształtować jej pod konkretną strategię. Każdy dobór to kolejna karta, czy jej chcesz, czy nie. Strategia kończy się w momencie nagrody.

Demo nie kłamie, tylko ostrzega

To nadal demo i formalnie jest to tarcza ochronna. Nie wszystkie ulepszenia są dostępne, a część systemów może się jeszcze zmienić. Tyle że fundament już widać. Gra siedzi między dwoma krzesłami i coraz bardziej ciąży w dół.

Jeśli twórcy nie dodadzą realnej kontroli nad talią i więcej niż jednego poziomu rozwoju kart, pełna wersja nie pogłębi strategii. Zostanie szybkim klikaniem w ustalone sekwencje. Przyjemnym przez chwilę, ale pustym.

Poznaj Vampire Crawlers

Sprawdź swoją wiedzę na temat gry karcianej Vampire Crawlers oraz ogólną wiedzę o gatunku.

Zobacz także: Wyciek i piractwo Pokémon Legends: Z-A na dni przed oficjalną premierą