Myśliwy

Witam! Chciałbym pochwalić się wam moją dzisiejszą zdobyczą, a że kunszt myślistwa jest ceniony w szeregach szlachty, tworzę temat w tym a nie innym dziale.


Screen zwierza:



Dostał 4 śruty z wiatrówki prosto w szczurzy łeb. Po całym zdarzeniu zabawiałem się z nim w inny sposób, ale to już mało ważne. Podziwiajcie
 
B

Biafra

Hahaha :D Ucz mnie mistrzu. Jaki masz lvl że się tak bujasz z wiatrówką? :D
Po całym zdarzeniu zabawiałem się z nim w inny sposób, ale to już mało ważne. Podziwiajcie
Strach z tobą mieszkać
 

Matti

Pogromca Ameb
Członek Załogi
Administrator
Przypomniało mi to pierwszą lokalizację w Tibii. Mysza nigdy nie dorośniesz xD to, że gra ma słabą grafikę nie znaczy, że masz przenosić nawyki do reala :D
 
  • Lubię
Reactions: b47
B

Bezi00

Chętnie postrzelam razem z tobą mysza. Ale nie ma mowy o zabawach z martwymi szczurami : o
 
Warto opowiedzieć całą historię od początku :D

Pewnego dnia wróciłem z treningu pod wieczór, jak to w co wtorek. Zajechałem rowerkiem do garażu, przed tym zaświeciłem światło, bo już było trochę ciemno. Opierając rower o ścianę, zauważyłem kątem oka jak pies pod ścianą coś znalazł. Podchodzę bliżej, patrzę - szczur. Z początku się przestraszyłem, ale szybciej niż strach przyszło opamiętanie. Rzuciłem się zatem po jakiegoś pręta, a że zwierz schował się za torbą z ziemią dla kwiatków mamy, to trudniej było mi wycelować. Mimo to spróbowałem swoich sił i przypuściłem atak. Celowałem w łeb, ale jakoś mi ten kij uciekł i nie trafiłem, natomiast szczur się wystraszył i zaczął gonić w moją stronę. Myślałem, że chce mnie atakować, ale on tylko ze strachu nie wiedział gdzie uciekać. Zdarłem się jak głupi i pobudziłem dookoła wszystkich sąsiadów, ale co z tego jak ten pedał mi uciekł gdzieś pod auto. Dobra, zrezygnowałem. Po dwóch tygodniach (czyli dzisiaj) pies znowu coś wyczuł. Patrze przez okno - no ku*wa goni szczura. Więc szybko pobiegłem po wiatrówkę, do drugiej ręki śruty i gonię w stronę psa. Szczur zaklinował się w szczelinach poskładanego drzewa i z jednej strony widziałem jego ogon, z drugiej pysk. Siedział w bezruchu, bo widocznie bał się obecności ludzkiej. Wykorzystałem sytuację, odsunąłem psa żeby mi nie przeszkadzał i przymierzyłem w mordę intruzowi. Po chwili rozległ się strzał...dookoła wszystkie ptaki spłoszył odgłos przecinającego powietrze pocisku. Z zakamarków drzewa dochodziły jedynie piski cierpiącego szczura. Poszedłem za ciosem i gdy tylko pojękiwania opadły, załadowałem broń i oddałem kolejny strzał. Pisk zelżał, lecz byłem czujny i obserwowałem tok wydarzeń. Trochę nim rzucało, ale nie wiedziałem czy z bólu, czy może potrzebuje jeszcze jednego śruta w pysk. Głębiej rozważałem nad tą drugą opcją i bez drgnięcia powieką oddałem kolejny, trzeci już strzał. Pisk opadł niemal do cna. Patrzyłem bezlitośnie na ścierwo nieszczęśnika, ale dla pewności postanowiłem uraczyć go następnym strzałem. Mając pewność, że zdechł, chciałem go wyciągnąć spod tego drzewa. Wziąłem zatem kij i jak widać na zdjęciu postanowiłem pyknąć fotkę i pochwalić się okazem. Po sesji poszedłem po sztychówkę, zabrałem również zwłoki i zakopałem je za domem, z dala od ludzi, upajając się morderczym wyczynem, śliniąc się przy tym jak pies widzący sukę z cieczką. Po wszystkim usiadłem na murku, zapaliłem fajkę i powiedziałem sobie w duchu: "dobra robota, skurw*synie".
 
B

Bezi00

Warto opowiedzieć całą historię od początku...

Dalej nie czytam : d

\/ Oni się tobą interesują.
 
B

Biafra

Widzę że nie tylko ja się tutaj interesuję piłką nożna i uczestniczę w wydarzeniach z samej murawy xD. Widziałem ostatnio stronkę twojego klubu :D Co do historii to masz nasrane do łba totalnie. Jak mi ktoś powiedział " Ci co wyglądają na zdjęciach normalnie, ale podobno jak ktoś wygląda normalnie to jest psycholem" xD
 
B

Bezi00

"Ze zdjęcia normalnie wyglądał. Ale podobno jak ktoś normalnie wygląda to jest psycholem" Tak to leciało dokładnie :D Słyszałem podobny tekst na Discovery ID
 
P

payac

Mysza napisał:
Warto opowiedzieć całą historię od początku :D

Pewnego dnia wróciłem z treningu pod wieczór, jak to w co wtorek. Zajechałem rowerkiem do garażu, przed tym zaświeciłem światło, bo już było trochę ciemno. Opierając rower o ścianę, zauważyłem kątem oka jak pies pod ścianą coś znalazł. Podchodzę bliżej, patrzę - szczur. Z początku się przestraszyłem, ale szybciej niż strach przyszło opamiętanie. Rzuciłem się zatem po jakiegoś pręta, a że zwierz schował się za torbą z ziemią dla kwiatków mamy, to trudniej było mi wycelować. Mimo to spróbowałem swoich sił i przypuściłem atak. Celowałem w łeb, ale jakoś mi ten kij uciekł i nie trafiłem, natomiast szczur się wystraszył i zaczął gonić w moją stronę. Myślałem, że chce mnie atakować, ale on tylko ze strachu nie wiedział gdzie uciekać. Zdarłem się jak głupi i pobudziłem dookoła wszystkich sąsiadów, ale co z tego jak ten pedał mi uciekł gdzieś pod auto. Dobra, zrezygnowałem. Po dwóch tygodniach (czyli dzisiaj) pies znowu coś wyczuł. Patrze przez okno - no ku*wa goni szczura. Więc szybko pobiegłem po wiatrówkę, do drugiej ręki śruty i gonię w stronę psa. Szczur zaklinował się w szczelinach poskładanego drzewa i z jednej strony widziałem jego ogon, z drugiej pysk. Siedział w bezruchu, bo widocznie bał się obecności ludzkiej. Wykorzystałem sytuację, odsunąłem psa żeby mi nie przeszkadzał i przymierzyłem w mordę intruzowi. Po chwili rozległ się strzał...dookoła wszystkie ptaki spłoszył odgłos przecinającego powietrze pocisku. Z zakamarków drzewa dochodziły jedynie piski cierpiącego szczura. Poszedłem za ciosem i gdy tylko pojękiwania opadły, załadowałem broń i oddałem kolejny strzał. Pisk zelżał, lecz byłem czujny i obserwowałem tok wydarzeń. Trochę nim rzucało, ale nie wiedziałem czy z bólu, czy może potrzebuje jeszcze jednego śruta w pysk. Głębiej rozważałem nad tą drugą opcją i bez drgnięcia powieką oddałem kolejny, trzeci już strzał. Pisk opadł niemal do cna. Patrzyłem bezlitośnie na ścierwo nieszczęśnika, ale dla pewności postanowiłem uraczyć go następnym strzałem. Mając pewność, że zdechł, chciałem go wyciągnąć spod tego drzewa. Wziąłem zatem kij i jak widać na zdjęciu postanowiłem pyknąć fotkę i pochwalić się okazem. Po sesji poszedłem po sztychówkę, zabrałem również zwłoki i zakopałem je za domem, z dala od ludzi, upajając się morderczym wyczynem, śliniąc się przy tym jak pies widzący sukę z cieczką. Po wszystkim usiadłem na murku, zapaliłem fajkę i powiedziałem sobie w duchu: "dobra robota, skurw*synie".
podejrzewam, że gdybym to widział na żywo to padłbym na glebe ze śmiechu xD
 
D

Dodatek

Mysza gratuluje świetnej zdobyczy, ale to trochę chore by mysz szczura zabijała..

Co do opowiadania to Ty lepiej się weź za pisanie książki. Kupa kasy za rzadkie historie <3
 
Do góry